– Chcesz jakąś moją koszulkę? Dopóki twoje ubrania nie wyschną.

– Tak, dzięki – odpowiedziałam.

Gdy weszliśmy do jego pokoju-biblioteki, z pewnym lękiem uchylił szafę, ale zanim całkowicie otworzył drzwi, poprosił, żebym przyniosła torby z zakupami.

Gdy wróciłam, szybko zamknął szafę, a ja, rozbawiona i zmoczona, spytałam:

– Co tam trzymasz? Twoje martwe panienki?

– Mniej więcej – odrzekł z uśmiechem.

Zaciekawił mnie, ale chcąc uniknąć dalszych pytań, wyrwał mi torby z rąk, mówiąc:

– No, pokaż! Co kupiłaś, dziecinko?

Obiema rękami otworzył zmoczoną torbę i wsadził do środka głowę jak dziecko, które dostało prezent na Boże Narodzenie. Oczy mu błyszczały i czubkami palców wyjął parę czarnych majteczek.

– No, no… A co w nich robisz, co? Dla kogo je wkładasz? Nie wydaje mi się, byś je nosiła do szkoły…

– Ma się swoje tajemnice, no nie? – powiedziałam z ironią, świadoma, że wzbudzi to jego podejrzenia.

Spojrzał na mnie zaskoczony, przechylił nieco głowę.

– Tak…? To posłuchajmy, jaka jest twoja tajemnica.

Pamiętniku, jestem zmęczona, dusząc to w sobie. Powiedziałam mu o tym. Jego twarz nie zmieniła wyrazu, patrzył na mnie ciągle z tym samym zauroczeniem.

– No i co, nic nie mówisz? – spytałam zdenerwowana.

– To twój wybór, mała. Mogę ci tylko powiedzieć, byś się zbytnio nie spieszyła.

– Za późno – odpowiedziałam z udawaną rezygnacją. Starając się rozładować sytuację, zaśmiałam się głośno, a potem powiedziałam wesoło: – No, mój drogi, teraz kolej na twoją tajemnicę.

Pobladł przeraźliwie i zaczął nerwowo przebiegać wzrokiem po całym pokoju.

Podniósł się z rozkładanej kanapy w wyblakłe kwiaty i wielkimi krokami skierował się do szafy. Gwałtownym ruchem otworzył jedno skrzydło, wskazał palcem wiszące ubrania i rzekł:

– To moje.

Rozpoznawałam te rzeczy, kupowaliśmy je razem; wisiały tam bez metek, wyraźnie używane i pogniecione.



39 из 107