
– I co, potrafisz to zrobić? Udowodnić, że żyli już przedtem?
Michael przeciągnął palcem po krawędzi ponownie pustej szklanki.
– Zdziwiłbyś się – odpowiedział.
– Daj mi jakiś przykład.
Rebus wciąż wpatrywał się we wzór na dywanie. Poprzednie życie, pomyślał. To ciekawostka. Bo w jego poprzednim życiu działo się bardzo dużo.
– No więc – zaczął Michael – jak wspominałem, w zeszłym tygodniu miałem występ w Edynburgu. No i – pochylił się jeszcze bardziej do przodu – zgłosiła się osoba z publiczności. Drobna kobitka, w średnim wieku. Przyszła z kolegami z pracy, mieli jakąś imprezę biurową. Weszła w trans bardzo gładko, pewnie dzięki temu, że piła mniej niż reszta towarzystwa. Kiedy już była uśpiona, powiedziałem jej, że odwiedzimy jej przeszłość, dawno, dawno temu, zanim się w ogóle urodziła. Poleciłem jej przywołać najwcześniejsze wspomnienie, jakie posiada…
Głos Michaela nabrał teraz profesjonalnej łagodnej melodyjności. Rozłożył ramiona jak podczas występu. Rebus, siedząc ze szklanką w dłoniach, nieco się rozluźnił. Stanął mu przed oczyma epizod z dzieciństwa, jak grają w piłkę nożną, brat przeciwko bratu. Ciepłe błocko po lipcowej ulewie i ich matka z rękawami zawiniętymi do łokci rozbiera ich obu do naga, jeden wielki chichoczący węzeł ramion i nóg, i wrzuca ich obu do wanny…
– …no i zaczęła mówić – ciągnął Michael – i to nie własnym głosem. John, to było niesamowite. Szkoda, że nie mogłeś tego zobaczyć. Publiczność zamarła, a mnie robiło się na przemian zimno, gorąco i znów zimno, i możesz mi wierzyć, że nie była to sprawa klimatyzacji w hotelu. Bo widzisz, po prostu się udało. Udało mi się przenieść tę kobietę do jej poprzedniego życia.
