Była zakonnicą. Uwierzysz? Zakonnicą! Powiedziała, że jest teraz sama w swojej celi. Opisała klasztor i w ogóle, a potem zaczęła recytować coś po łacinie, tak że niektórzy na sali zaczęli się żegnać. Ja zmartwiałem. Włosy mi pewnie stanęły dęba. Wyprowadziłem ją z transu jak najszybciej się dało i dopiero po dłuższej chwili tłum zaczął bić brawo. A potem, kiedy opadły już emocje, jej towarzystwo zaczęło się śmiać, pokrzykiwać i wiwatować, i to rozładowało sytuację. Później dowiedziałem się, że kobieta jest protestantką, w dodatku kibicem Rangersów, i na wszystkie świętości przysięgła, że nie zna słowa po łacinie. Więc jest ktoś w niej, w środku, kto zna, tyle ci mogę powiedzieć.

Rebus uśmiechnął się.

– To ładna opowieść, Mickey – powiedział.

– Ale to prawda. – Michael rozłożył ramiona jakby w błagalnym geście. – Nie wierzysz mi?

– Może.

Michael potrząsnął głową.

– Ależ z ciebie okropny gliniarz, John. Miałem na sali ze stu pięćdziesięciu naocznych świadków. Dowody nie do obalenia.

Rebus wciąż nie mógł oderwać wzroku od wzoru na dywanie.

– John, wielu ludzi wierzy w poprzednie życie.

Poprzednie życie… Tak, on w pewne rzeczy też wierzy… Na pewno w Boga… Ale w poprzednie życie? Bez żadnego ostrzeżenia z dywanu wrzasnęła na niego twarz uwięziona w celi. Upuścił szklankę.

– John? Stało się coś? Chryste, wyglądasz, jakbyś zobaczył…

– Nie, nie, nic się nie stało. – Rebus podniósł szklankę i wstał z miejsca. – Tylko że… Wszystko w porządku, tyle że… – Popatrzył na zegarek, którego tarcza miała cyfry. – Lepiej już pójdę. Mam dziś nocną służbę.

Michael uśmiechnął się blado, uradowany, że brat nie zostanie, i nieco sam przed sobą zawstydzony tą radością.

– No to musimy się niedługo znów spotkać – zaproponował – gdzieś na neutralnym gruncie.

– Tak – potwierdził Rebus i znów poczuł woń jabłek w karmelu. Czuł się trochę słaby i trochę nieswój, jak ktoś nie na swoim miejscu. – Koniecznie.



8 из 185