To były ciężkie targi, ale dla kogo ciężkie? To istotne pytanie. Pan Blister, prawnik, nie potrafił udzielić na nie odpowiedzi, choć chciałby ją poznać. Kiedy jacyś goście interesują się przejęciem nieatrakcyjnego kawałka ziemi, może się opłacać opłacenie innych gości w celu przejęcia sąsiadujących działek, na wypadek gdyby goście od pierwszego przejęcia coś usłyszeli, być może od gości na jakimś przyjęciu.

Ale tutaj trudno było zrozumieć, czego można by się dowiedzieć.

Rzucił kobiecie po drugiej stronie biurka ostrożny uśmiech.

— Rozumie pani, panno Dearheart, że na tym terenie obowiązuje krasnoludzie prawo górnicze? To znaczy, że wszelkie metale i rudy metali są własnością dolnego króla krasnoludów. Będzie pani musiała zapłacić mu znaczną dywidendę, jeśli zechce pani stamtąd coś wydobyć. Choć muszę zaznaczyć, że raczej nic pani nie wydobędzie. Mówi się, że to piasek i muł, aż do samego dołu, a jak rozumiem, ten dół jest bardzo daleko w dole.

Czekał na jakąkolwiek reakcję, ale kobieta tylko na niego patrzyła. Błękitny dym jej papierosa unosił się spiralą pod sufit.

— Jest też kwestia antyków — mówił prawnik, obserwując tyle z wyrazu jej twarzy, ile było widać przez dym. — Dolny król zadekretował, że cała biżuteria, zbroje, dawne obiekty klasyfikowane jako Mechanizmy, broń, naczynia, zwoje i kości, wydobyte przez panią z omawianego gruntu, podlegają opodatkowaniu lub konfiskacie.

Panna Dearheart znieruchomiała, jakby porównując litanię Blistera z jakąś wewnętrzną listą. Po chwili zdusiła papierosa.

— Czy jest jakiś powód, by przypuszczać, że którykolwiek z tych obiektów się tam znajduje?

— Absolutnie żadnego — zapewnił prawnik z krzywym uśmieszkiem. — Wszyscy wiedzą, że mówimy tu o jałowym pustkowiu, ale król chce się zabezpieczyć przed tym, że to, co „wszyscy wiedzą”, okaże się nieprawdą. Jak często się zdarza.

— Żąda dużo pieniędzy za bardzo krótką dzierżawę.



2 из 343