A oto przykład z literatury najwyższego lotu: Pieśni zachodnich Słowian. Albowiem natchniony owym dziwnym i pięknym światem, tak znakomicie wymodelowanym przez Prospera Merimee, Aleksander Puszkin nie tylko przetłumaczył jego La Guzla, ale wiele z tych pieśni gruntownie przerobił, a niektóre stworzył od nowa, wywoławszy je z niebytu i wzbogaciwszy o nie ten świat, którego sam nie wymyślił, a który go tak zachwycił.

Zgoda, istnieją precedensy. Nie ma co się spierać. Przy tym precedensy, proszę zauważyć, bardzo, bardzo kuszące. Moja pierwotna niechęć do pomysłu takiego zbioru zachwiała się.

Następnie zabrali się do mnie entuzjaści pomysłu. Już nawet nie pamiętam wszystkich, ale najbardziej uparty był, co zrozumiałe, sam Andriej Czertkow, „ojciec założyciel”. Nie dość, że był przekonywający, to napuścił jeszcze na mnie Antona Mołczanowa i chyba Ałana Kubatijewa oraz jeszcze kogoś, kogo miał pod ręką.

Poddałem się.

Teraz, kiedy ten zbiór leży przede mną, skończony już i nawet przeze mnie przeczytany, wcale nie żałuję swojej niekonsekwencji. Eksperyment się powiódł. Światy wymyślone przez Strugackich maj ą ciąg dalszy, kolejny raz udowodniwszy dzięki temu, że mają — niezależne od swoich autorów — prawo do istnienia. Zawsze podejrzewałem, że dokładnie obmyślony i dobrze wymyślony świat literacki, który wyrwie się na wolność, zaczyna jakby żyć własnym życiem w świadomości swoich czytelników. Zaczyna żyć według jakichś swoich prawideł, obrastaj ąc licznymi nowymi szczegółami i detalami, w które usłużnie wyposaża go czytelnicza fantazja. Niewątpliwie szkoda, że nie istnieje jakiś supermentoskop, za pomocą którego można by ten wielokrotnie wzbogacony i bardziej złożony świat uczy-mc ogólnie dostępnym. Cóż, niech ten zbiór, nawet jeśli ma Wady, będzie takim urządzeniem: niech podsuwa nam zwyczajne już światy widziane cudzymi oczami i wzbogacone przez cudzą fantazj ę.



2 из 529