Świat ów miał postać trzech pierścieni. Ze wewnętrzny pierścień był kloaką, ściekiem, piekłem tego świata spływało tam całe bydło społeczeństwa, wszyscy pijacy, menele, sadyści, urodzeni zabójcy, gwałciciele, agresywne chamy zboczeńcy, zwierzęta, moralni wykolejeń cy — gnój, szlaka, fekalia. Tu było ich królestwo, tu nie było kar, tu się żyło według praw siły, podłości i nienawiści. Za tym pierścieniem Imperium chroniło się przed całą ekumeną, broniło się przed nią i atakowało.

Środkowy pierścień zasiedlali ludzie zwyczajni, przeciętni, jak ja i wy: nieco gorsi, nieco lepsi, jeszcze nie anioły, ale już nie diabły.

A w centrum królowała sprawiedliwość. Południe, XXII wiek.. Ciepły, serdeczny, bezpieczny świat ducha, twórczości i wolności, zamieszkany wyłącznie przez ludzi utalentowanych, sławnych, serdecznych, święcie przestrzegaj ących kanonów najwyższej moralności.

Każdy urodzony w Imperium nieuchronnie musiał się znaleźć w „swoim” kręgu, społeczeństwo delikatnie (a w razie potrzeby — brutalnie) wypychało go tam, gdzie było jego miejsce — zgodnie z jego talentami, temperamentem i moralnym potencjałem. To ukierunkowywanie odbywało się zarówno automatycznie, jak i za pomocą odpowiedniego społecznego mechanizmu (coś w rodzaju policji obyczajów). Był to świat, gdzie panowała zasada „każdemu — wedle jego zasług” w najszerszej interpretacji. Piekło, czyściec i raj. Klasyka.

Po drugie, autorom podobało się wymyślone przez nich zakończenie. Maksym Kammerer, przeszedłszy wszystkie kręgi i trafiwszy do centrum, zaskoczony obserwuje to rajskie życie w niczym nie ustępuj ące ziemskiemu. Rozmawiaj ąc z wpływowym aborygenem o wysokim czole, poznając przy jego pomocy wszystkie niuanse funkcjonowania Imperium, usiłując połączyć rzeczy nie dające się połączyć, pojąć niepojęte, słyszy nagle uprzejme: „Czyżby tam u was świat był urządzony inaczej?”



4 из 529