Na Toberze przechowano przez lata Upadku znaczną część technologii pół siłowych, używanej przez Ziemskich Imperiałów. Przez te wszystkie stulecia Toberczycy zdołali ją jeszcze udoskonalić. Gdyby nie ich tarcza, festiwal nie mógłby się odbyć. W perihelium żar Korony Piekieł i Tłustego Szatana był tak wielki, że atmosfera Worlornu wyparowałaby, a morza zagotowałyby się, gdyby toberska tarcza nie powstrzymała tej furii. Dzięki niej mieliśmy tu długie, ciepłe lato. Teraz z kolei hamuje ona ucieczkę ciepła. Jej możliwości są jednak ograniczone, tak jak wszystko. Zimno nadejdzie.

— Nie spodziewałem się, że spotkamy się w ten sposób — stwierdził Dirk. — Czemu tu przyszedłeś?

— To przypadek. Przed wielu laty Gwen powiedziała mi, że lubisz patrzeć na świt. Mówiła mi też inne rzeczy, Dirku t’Larien. Wiem o tobie znacznie więcej niż ty o mnie.

Dirk roześmiał się.

— To prawda. Do wczoraj nie wiedziałem nawet o twoim istnieniu.

Twarz Jaana Vikary’ego nagle spoważniała.

— Ale ja istnieję. Pamiętaj o tym, a będziemy mogli zostać przyjaciółmi. Miałem nadzieję, że będę mógł pomówić z tobą w cztery oczy i powiedzieć ci to, nim pozostali się obudzą. Nie jesteśmy na Avalonie, t’Larien, a dziś to nie wczoraj. To jest umierający świat festiwalu, świat bez kodeksu. Dlatego każdy z nas musi się sztywno trzymać kodeksów, jakie przynieśliśmy ze sobą. Nie poddawaj mojego próbie. Od czasu pobytu na Avalonie starałem się myśleć o sobie jako o Jaanie Vikarym, ale nadal jestem Kavalarem. Nie zmuszaj mnie, bym stał się Jaantonym Riv Wolfem high-Ironjade Vikarym.

Dirk wstał.

— Nie jestem pewien, co masz na myśli — zaczął — ale sądzę, że potrafię okazać ci serdeczność. Z pewnością nie mam nic przeciwko tobie, Jaan.

Wydawało się, że jego słowa usatysfakcjonowały Vikary’ego. Kavalar kiwnął z namysłem głową i sięgnął do kieszeni spodni.

— To symbol mojej przyjaźni i troski o ciebie — oznajmił. W dłoni trzymał czarną spinkę do kołnierza w kształcie maleńkiej manty. — Czy zechcesz ją nosić podczas pobytu tutaj?



24 из 361