— Szczególnie trujące są zwierzęta z Kimdissa — warknął Janacek. — Zupełnie jak sami manipulatorzy.

Gwen uśmiechnęła się do niego.

— Garse jest poirytowany, bo wygląda na to, że czarnemu banshee grozi wymarcie — wyjaśniła Dirkowi. — Naprawdę wielka szkoda. Na Dumnym Kavalaanie polowania wyniszczyły ten gatunek i jego przetrwanie jest zagrożone. Liczono na to, że osobniki wypuszczone tu przed dwudziestu laty zaaklimatyzują się i rozmnożą, a potem będzie można je schwytać i przetransportować z powrotem na Dumny Kavalaan, zanim nadejdzie zimno, ale nic z tego nie wyszło. Choć banshee jest groźnym drapieżnikiem, w swej ojczyźnie nie może konkurować z człowiekiem, a na Worlornie jego niszę ekologiczną zajęła inwazja drzewnych upiorów z Kimdissa.

— Większość Kavalarów uważa banshee jedynie za groźną plagę — wyjaśnił Jaan Vikary. — W swym naturalnym środowisku te drapieżniki często zabijają ludzi, i myśliwi z Braithu, Redsteel oraz Związku Shanagate uważają je za zwierzynę ustępującą wartością tylko jednej. Ironjade zawsze było inne. Istnieje starożytny mit o tym, jak Kay Iron-Smith i jego teyn Roland Wolf-Jade walczyli sami z armią demonów pośród Wzgórz Lameraan. Kay padł raniony, a stojący nad nim Roland osłabł na chwilę, a wtedy znad wzgórz nadleciały banshee, czarnym stadem tak gęstym, że przesłoniły słońce. Opadły na armię demonów i pożarły wszystkie co do jednego, zostawiając przy życiu tylko Kaya i Rolanda. Później, gdy teyn i teyn znaleźli już jaskinię z kobietami i założyli pierwsze schronienie Ironjade, banshee zostało ich zwierzęcym bratem oraz herbem. Żaden Ironjade nigdy nie zabił tego zwierzęcia, a legenda mówi, że gdy tylko życiu mężczyzny z Ironjade grozi niebezpieczeństwo, pojawia się banshee, by go strzec i być dla niego przewodnikiem.



30 из 361