– Proszę mi nie mówić Bonnie, tylko pani – szepnęła bezradnie, a Webb wybuchnął śmiechem.

– Kiedy będziesz się zachowywała jak doktor Gaize, będę nawet mówił pani doktor – obiecał. – Z tymi twoimi piegami i wielkimi, przestraszonymi oczami wcale nie przypominasz żadnej pani doktor. No więc kiedy będziesz się zachowywać jak Bonnie, będę do ciebie mówił po prostu Bonnie.

Krowa leżała bez ruchu, oddychając ciężko. Gdy podeszli, nawet nie drgnęła.

– Jak długo tu leży?

– Nie wiem dokładnie. Chyba od wczoraj.

Webb zmarszczył czoło, nachylił się nad krową i badał jej nogę. Przemawiał przy tym łagodnie do zwierzęcia.

– Zwichnięta – powiedział w końcu. – Nie widzę żadnego złamania.

– Równie dobrze mogłaby być złamana. – Bonnie uśmiechnęła się blado. – I tak nic nie możemy zrobić.

– Skąd wiesz?

– Co,., co masz na myśli?

– Od trzech miesięcy działam tu jako weterynarz.

– Chcesz… chcesz przez to powiedzieć, że wiesz, co można zrobić?

– Wiem w teorii. – Spojrzał na przerażoną Bonnie i wzruszył ramionami. – Nie jestem przecież weterynarzem, ale już parę razy nie było innego wyjścia i musiałem zrobić cesarskie cięcie czy nastawić psią łapę. Trochę czytałem i mam podstawowe wiadomości z weterynarii.

– Będziesz mógł ją uśpić?

– Trudno by było inaczej. Nie przeżyłaby. – Webb wstał i podszedł do motocykla stojącego na łące. – Zostań tu z nią, zaraz przyniosę wszystko co trzeba.

Wrócił po chwili z grubymi linami i ogromną, czarną torbą.

– Oto podręczna torba lekarza – rzekł z ironią. – Jest taka wielka, że powinienem chyba sobie sprawić taczki, żeby ją przewozić.

– Specjalista od wszystkiego. – Bonnie ze zdumieniem patrzyła na strzykawkę z ogromną igłą, którą Webb wyciągnął z torby.

– Dał mi ją weterynarz z Framlirry – wyjaśnił. – Dosyć już miał przyjazdów tutaj w środku nocy i w końcu zaczął odmawiać. Farmerzy zaczęli mnie wtedy prosić o pomoc. Skończyło się na tym, że weterynarz dał mi swoje narzędzia. – Wzruszył ramionami. – Zawsze to lepiej, niż gdyby nie mieli nikogo.



27 из 107