– Dla nich może lepiej – powiedziała bez przekonania – ale… – Spojrzała na niego. – Szybko się tak wykończysz – szepnęła. – Jak można być jednocześnie lekarzem i weterynarzem?

– Rzeczywiście jestem dosyć zajęty – przyznał, napełniając strzykawkę. – Ale za to nie włóczę się bez celu po ulicy. I zdzieram ze wszystkich skórę. Zwłaszcza z osób, które jeżdżą nowymi, sportowymi samochodami. A teraz, pani doktor, bierzmy się do roboty.

W ciągu paru sekund krowa zapadła w sen. Webb zbadał dokładnie zwichnięty staw, ustalając, jak go nastawić.

– A teraz, pani doktor – powiedział – proszę ciągnąć.

Wytłumaczył jej krótko, co będą robić i jak należy wyprostować nogę, żeby nastawić zwichnięcie. A potem usiadł w błocie. Obydwie ręce trzymał na zwichniętym stawie, by go odpowiednio nakierować, gdy Bonnie będzie ciągnąć. Żeby tylko miała dość siły.

Nie miała.

Noga nie zmieniała pozycji.

– Może mi pokażesz, jak nakierować nogę, a sam będziesz ciągnąć – zaproponowała niepewnie, ale Webb pokręcił głową.

– Musiałbym ci dobrą godzinę tłumaczyć, pokazując różne wykresy. Ale niewiele by to pomogło, bo masz za mało siły. – Spojrzał na motocykl. – O, tu mamy źródło siły.

– Musimy ją przywiązać do drzewa – powiedział, rozglądając się wokół. – Po to właśnie przyniosłem linę. Chodźmy.

– Chcesz… chcesz ją przywiązać do drzewa, a potem pociągnąć motocyklem?

– Tak by to można było z grubsza powiedzieć – przytaknął, pochłonięty przywiązywaniem krowy. – Tyle tylko że to ty wsiądziesz na motocykl. Ja naprowadzę nogę do stawu, kiedy ty odciągniesz ją trochę.

– A jak pociągnę za mocno?

– Złamiemy jej wtedy nogę i trzeba ją będzie zastrzelić – powiedział. – Dlatego musisz ciągnąć powoli. Wolniej i ostrożniej niż kiedykolwiek prowadziłaś samochód.



28 из 107