— Nie możemy zrozumieć, dlaczego zrezygnowałaś ze śpiewania — ciągnął. — Wczoraj wieczorem ponownie dzwonił do nas pan Herbert. Oświadczył, że taki głos jak twój spotyka się raz na sto lat. Powiedział, że tę główną rolę w sztuce wybrano specjalnie dla ciebie, żeby lepiej uwypuklić twój wielki talent…

Tak, ojcze — pomyślała we śnie Beatrice. — Zrobię to, na czym ci zależy. Znów będę twoją księżniczką.

Płatki śniegu na dworze były wilgotne i bardzo duże. Kiedy stała na przystanku pod latarnią, czuła, jak osiadają na jej ustach i policzkach. Niebieski habit był schowany teraz pod narciarskim kombinezonem. Kiedy wielki pomarańczowy autobus skręcił w końcu w jej ulicę, ujrzała na jego boku wypisany czarnymi literami napis: EDINA PUBLIC SCHOOLS. W tej samej chwili u jej boku pojawił się Howie.

— Cześć, Kristin — powiedział onieśmielony. Howie był o rok od niej młodszy. Podkochiwał się w niej od czasu, kiedy ukończyła szkołę podstawową. — Wczoraj wieczorem byłaś naprawdę wspaniała — powiedział. — Wszyscy tak mówią, nawet moja mama i mój tata.

— Dziękuję ci, Howie — odparła we śnie Beatrice.

Autobus wożący dzieci do szkoły zatrzymał się i Beatrice wsiadła do niego. Za kierownicą siedział święty Michał, odziany w niebieski habit.

Uśmiechnął się do niej ciepło i zwrócił na nią łagodne, błękitne oczy.

— Dzień dobry — powiedział. — Czy jesteś gotowa na spotkanie kolejnego dnia wypełnionego ciężką pracą?

Była trochę zdezorientowana. Odwróciła się, ale nie dojrzała już Howiego. Autobus wypełniali młodzi ludzie, mężczyźni i kobiety, odziani w niebieskie habity. Śpiewali „Kyrie elejson”.

— Usiądź — odezwał się do niej łagodnie święty Michał. — Mamy dzisiaj bardzo dużo pracy. Beatrice usiadła na fotelu, który stał na samym przedzie przy oknie. Szyba była zamarznięta, ale kiedy oczyściła ją z warstwy szronu, stwierdziła, że na dworze przez cały czas padają duże płatki śniegu. Nie było już ciemno. Na następnym przystanku do środka weszła pani Shields, także ubrana w niebieski habit.



35 из 258