
Ślubowanie, jakie składacie podczas świeceń, jest bardzo proste. Przysięgacie Bogu, że poświęcicie życie służbie ludzkości. Obiecujecie Mu także, że będziecie żyć w ubóstwie i celibacie. Święty Michał zdecydował, że te dwie przysięgi będą kamieniami węgielnymi naszego zakonu. Kiedy jeden z pierwszych wyznawców zapytał go, dlaczego tak upiera się przy tych obietnicach, Michał odpowiedział: „Niemal każdy człowiek, którego poznałem, darzy niepohamowaną miłością albo seks, albo pieniądze, albo jedno i drugie. Wyrzeczenie się tych dwóch rzeczy na resztę życia jest dla niego bardzo bolesnym doświadczeniem. Niemożliwe jest zwycięstwo w walce z własnym egoizmem, a zatem i rzetelne dotrzymanie przysięgi złożonej podczas świeceń, bez ogromnej wewnętrznej dyscypliny. Dobrowolnie złożona obietnica spędzenia życia w ubóstwie i czystości dowodzi, że przyszły zakonnik czy zakonnica są świadomi wymogów życia, które wybrali”.
W dniu, w którym zostaniecie wyświeceni — ciągnęła Beatrice — przekażecie zakonowi to wszystko, co macie, żeby mógł wykorzystać te dobra w taki sposób, jaki uzna za najwłaściwszy do osiągnięcia naszych celów…
Vivien przestała słuchać mowy Beatrice. Pół godziny wcześniej, kiedy zaproponowała, że wygłosi swoje osobiste oświadczenie tu, w Wimbledonie, wydawało się jej to bardzo proste. Teraz jednak, kiedy chwila zabrania przez nią głosu przybliżała się, z wielkim trudem panowała nad nerwami. Co miała im powiedzieć? Czy powinna oświadczyć zebranym młodym ludziom, że pomimo tak drugiego czasu wciąż wątpiła, czy będzie potrafiła dotrzymać przysięgi?
— …Ludzie często pytają mnie — mówiła tymczasem Beatrice — czemu członkowie zakonu muszą przybierać imiona różne od tych, których używali przez całe dotychczasowe życie. Ten zwyczaj wprowadził także święty Michał. Głęboko wierzył, że dokonanie tego wszystkiego, czemu chce się poświęcić życie, wymaga od zakonnika całkowitego odrodzenia. Czyż jest lepszy sposób uzewnętrznienia tego osobistego odrodzenia niż przybranie nowego imienia…?
