
Jak we wszystkich religijnych uroczystościach na terenie miasteczka, uczestnictwo nie było przymusowe. Nie przypadkiem jednak w te dwa wieczory w tygodniu, kiedy podczas nieszporów śpiewała Beatrice, liczba uczestniczących w nim osób była o dwadzieścia procent wyższa niż zazwyczaj. Tego lutowego wieczoru do wielkiego namiotu ustawionego w pomocnej części parku przyszło prawie tysiąc mieszkańców i niemal sto pięćdziesiąt opiekujących się miasteczkiem zakonnic i zakonników.
Kazanie miał wygłosić brat Diego, były aktor i znakomity mówca. Tematem była ludzka natura. Mówiąc o niej, brat Diego często przytaczał cytaty ze znanych książek, które czytał święty Michał w ostatnich miesiącach życia. W dwunastominutowej mowie brat Diego podkreślił związki ludzi z innymi ssakami z rzędu naczelnych, mechanizmy ewolucji i stan, który sam święty Michał uważał za następny etap w procesie ciągłego rozwoju pierwiastków duchowych człowieka.
Vivien siedziała na składanym krześle w pierwszym rzędzie, tuż obok siostry Beatrice. Kiedy w pewnej chwili zaczęła się nerwowo wiercić, Beatrice wyciągnęła rękę i położyła swoją dłoń na jej dłoni.
Po odmówieniu przez brata Diega modlitwy kończącej kazanie, Beatrice wstąpiła na podwyższenie i zwróciła się do słuchaczy:
— Zanim zaczniemy dzisiaj śpiewać — powiedziała — mam przyjemność asystować w ceremonii złożenia ślubów kapłańskich przez moją nowicjuszkę, siostrę Vivien… Czy nie zechcielibyście powstać, żeby godnie przywitać ją w naszym zakonie?
W kilku miejscach rozległy się pojedyncze okrzyki radości, ale trwały bardzo krótko i szybko ucichły. Beatrice i Vivien stanęły twarzami do siebie, a bokiem do zgromadzonego tłumu.
— Siostro Vivien — odezwała się Beatrice. — Czy pragniesz z własnej nieprzymuszonej woli wstąpić do zakonu świętego Michała, którego celem jest służenie bliźnim zgodnie z planem Bożym?
