
Mówią o tym, co przyszłość zrobi dla nas, nie potrafią jednak powiedzieć nic o tym, czego pragniemy.
W tej powieści fantastycznonaukowej, w „Świętym płomieniu”, próbowałem załatać choćby kilka z owych ziejących dziur. Napisałem książkę, w której to, co niewidzialne staje się widzialne, w której kwestie, pomijane na ogół przez fantastykę, pojawiają się w światłach rampy. „Święty płomień” to opowieść o urodzie, sławie, sztuce, młodości i „joie de vivre”… i o tym, jakie może być życie, kiedy wszystko to zostanie głęboko zmienione przez technikę.
Jest to także amerykańska powieść fantastycznonaukowa, w której Europa ma ogromne znaczenie.
Jak Europa, bohaterka książki może być jednocześnie młoda i stara, może być buntowniczką, lecz jednocześnie ugina się pod ciężarem historii. Dzisiejsza Europa to kontynent starych społeczeństw rządzonych przez młodych ludzi. W dzisiejszej Europie istnieje modelowa wręcz współpraca międzynarodowa i ujawniający się gwałtem separatyzm etniczny. Starsi europejscy socjaldemokraci na emeryturze mieszkają na schludnych przedmieściach miasta a młodzi ludzie, pozbawieni wszystkiego łącznie z pracą, gnieżdżą się w slumsach tych samych miast. Europa bardzo mnie interesuje; interesuje mnie jej historia, jej współczesność i jej przyszłość. Bowiem przeszłość nie jest nie zapisaną kartą, nie jest scenografią na pustej scenie. Przyszłość jest formą historii. Jest historią, która się jeszcze nie zdarzyła.
