Gerontokracja nie zdarzy się w sposób, w jaki opisuje ją ta książka, ale jakoś się zdarzy. Tak, nawet w Polsce. Poczekajcie, a zobaczycie.

To wszystko poważne sprawy, a przynajmniej podejrzewam, że mogą stać się poważne. Mimo, iż dotyczy on spraw poważnych, myślę o „Świętym płomieniu” jako o mej najzabawniejszej książce. Z pewnością jest to najładniejsza z moich książek. Napisałem ją z lekkim sercem, z przyjemnością, wdzięczny losowi. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych doskonale bawiłem się w Europie, byłem w świetnym humorze. Bywają takie chwile, kiedy życie jest dla nas zwyczajnie za dobre i niezależnie od tego, za jakich uroczyście mądrych się uważamy, bylibyśmy durniami, gdybyśmy zapomnieli jak się dobrze bawić. Polacy doskonale wiedzą, że dostaniu tego, czego długo się pragnęło, towarzyszy prosta, zwykła radość. Istnieją chwile, kiedy można, a nawet trzeba tańczyć na ulicach. Ale czas przecież biegnie dalej, prawda? Nie ma ostatecznej rewolucji, koniec historii nie istnieje. Apokalipsa też nie nastąpiła, to wszystko były wrogie kłamstwa. Zawsze jest tylko więcej przyszłości.

Chcę zakończyć ten wstęp podziękowaniem dla mojego tłumacza, Krzysztofa Sokołowskiego. To on skłonił mnie do napisania tego wstępu, to on skłonił mnie do przyjazdu do Polski. To wspaniały facet. Miło jest znać osobiście swego tłumacza. Ufam jego fachowości i wiem, że przetłumaczył tę książkę najlepiej jak to możliwe. Śpieszę upewnić was, że jeśli coś w niej wydaje się wam bez sensu, jest to prawdopodobnie moja wina.


Bruce Sterling

bruces@well.com

1997Austin, Texas USA



7 из 376