Drzwi otwarły się. Nagle znalazła się w domu, w którym się wychowywała. Przez jej głowę przemknęły dziesiątki wspomnień. Niewinne obrazki szczęśliwego dzieciństwa z dwiema siostrami, nieobecnym ojcem i zabieganą mamą. Bardziej mroczne wspomnienia z wieku dorastania, kiedy tylko ona wiedziała, że małżeństwo ich rodziców rozpada się i że opary miłości, które ich łączyły, rozwiały się. I wreszcie ta czarna koszmarna noc, która na zawsze zmieniła ich życie.

Kiedy przechodziła przez foyer, jej nozdrza podrażniła mieszanka zapachów: sosny, rozpuszczalnika, wosku i detergentów. Podłogi z twardego drewna lśniły jak łagodną patyną, a świeżo odkurzone lampy wylewały morze światła na świeżo woskowane drewno dębowe.

– Tata? – zawołała, przesuwając palcami po balustradzie schodów, które wznosiły się do drugiego piętra. Na wieńczącym słupku kiedyś był wyrzeźbiony uroczy łosoś wygięty w łuk, ale zarówno ryby, jak i inne rzeźbione stworzenia zostały stamtąd usunięte wiele lat temu. Teraz pozostał tylko ten jeden słupek, jak święta figura.

– Wróciłaś. – Brzmienie głosu ojca sprawiło, że chwilę nie mogła wydobyć z siebie słowa. Przez pierwsze osiemnaście lat życia stawała na głowie, żeby sprawić mu radość. Uważała za swoje posłannictwo udowodnić, że jest nie gorsza niż jakiś tam syn, którego nie udało mu się spłodzić. Nigdy nie ukrywał, że wolałby mieć chłopców – silnych, krzepkich mężczyzn, którzy mogliby pewnego dnia przejąć po nim interesy. Miranda usiłowała zrekompensować mu brak męskiego potomka. Oczywiście, wszystkie te próby to była strata czasu.

Kurczowo ściskając pasek torebki, przemaszerowała przez szeroki korytarz do wielkiego pokoju z tyłu domu. Pokój zwieńczony był sufitem wzniesionym aż po trzecią kondygnację i miał okazałą ścianę ze szkła, przez którą można było oglądać gładką po wierzchnie jeziora.

Ojciec siedział w swoim ulubionym skórzanym fotelu, który stał w strategicznym miejscu, blisko chłodnego paleniska w kominku.



31 из 359