– Małgorzata St. Just? – rzekł lord Antony, rzucając krótkie i niespokojne wejrzenie na sir Andrew. – Małgorzata St. Just? Jestem przekonany, że…

– Tak – odrzekła hrabina -znacie ją z pewnością. Była słynną aktorką w teatrze francuskim, a potem wyszła za Anglika; musicie ją znać.

– Czy ją znamy? – zawołał lord Andrew. – Czy znamy lady Blakeney, najwytworniejszą damę w Londynie, żonę najbogatszego człowieka w Anglii? Naturalnie, że ją znamy!

– Była moją koleżanką w paryskim klasztorze – dodała Zuzanna – i przyjechałyśmy razem do Anglii, aby nauczyć się waszego języka. Lubiłam bardzo Małgorzatę i uwierzyć nie mogę, aby była zdolna uczynić coś podobnego.

– Jest to zupełnie nieprawdopodobne – rzekł sir Andrew. – Twierdzisz, hrabino, że niedawno zdradziła margrabiego de St. Cyr. W jakim celu mogła to uczynić? To musi być pomyłka.

– Nie ma mowy o żadnej pomyłce

– odparła zimno hrabina. – Brat Małgorzaty St. Just jest zaciekłym republikaninem. Zaszła jakaś sprzeczka między nim a moim kuzynem de St. Cyr. St. Justowie są plebejuszami, a republikański rząd ma wielu szpiegów… Zapewniam pana, że tu nie ma pomyłki. Nie słyszałeś nigdy o tej aferze?

– Przyznać muszę, że doszły mnie wieści o tej sprawie, ale nikt w Anglii nie daje temu wiary. Sir Percy Blakeney, mąż Małgorzaty, jest człowiekiem bardzo majętnym, ma wysokie stanowisko społeczne, jest bliskim przyjacielem księcia Walii, a lady Blakeney nadaje ton całemu londyńskiemu towarzystwu.

– Być może, ale my będziemy wiedli bardzo spokojne życie w Anglii i proszę Boga, aby nie spotkać się z Małgorzatą St. Just, dopóki pozostanę w tym pięknym kraju.

Po tych słowach wśród gromadki spożywającej wieczerzę zapanowało głuche milczenie. Zuzanna posmutniała. Sir Andrew bawił się bezwiednie widelcem, a hrabina, siedząc w wysokim krześle, naburmuszona i wyniosła, wyglądała dziwnie sztywno i chłodno. Lord Antony od czasu do czasu rzucał stroskane spojrzenia na Jellybanda, jeszcze bardziej zakłopotanego niż on sam.



27 из 214