
— Odpowiedź na oba ostatnie pytania brzmi tak — odparł. — Jesteście jedną z pierwszych grup medycznych, które przybyły do Szpitala. Chciałem jak najszybciej was spotkać, aby móc od razu zacząć ustalać stopień waszej przydatności do pracy w wielośrodowiskowej placówce. Uznałem, że wrażenia z pierwszych chwil pobytu w Szpitalu mogą być w tym pomocne.
Crenneth milczał przez dłuższą chwilę, jednak falowanie jego sierści zdradzało narastanie coraz silniejszych emocji. Kelgianie nie umieli kłamać, ale mogli unikać wyrażania prawdy poprzez wstrzymanie się od słownej wypowiedzi.
— On ma nas wszystkich za wariatów — rzucił ktoś z grupy.
— I chyba ma rację — dodał inny Kelgianin. — Tylko wariat może się pisać na podobną imprezę. Nie dość, że zgłosiliśmy się na ochotnika, to musieliśmy przejść jeszcze całą serię egzaminów, badań i testów, bez których…
O’Mara pomyślał, że skoro nie da się tych istot oszukać, zapewne najlepszym sposobem ukojenia ich wątpliwości będzie wyczerpujące i możliwie obiektywne przedstawienie całej sytuacji.
Spojrzał na Crennetha, ale odezwał się na tyle głośno, aby wszyscy go słyszeli.
— W zasadzie można powiedzieć, że jesteście w komplecie szaleni. Niemniej neurozy objawiające się wielkim oddaniem dla pracy, brakiem samolubności i gotowością do poświęcenia własnych interesów w trosce o zdrowie i życie innych to coś w pełni akceptowalnego. Galaktyczna cywilizacja rozwinęła się i trwa właśnie dzięki takim postawom. Niemniej…
Stali przed wejściem do kelgiańskich kwater, ale nikt nie zamierzał wchodzić. Cała grupa zebrała się wokół przewodnika i słuchała, falując włosem. O’Mara nie rozumiał jeszcze w pełni tej mowy.
— Niemniej trzeba pamiętać, że gdy Szpital rozwinie swą działalność, pojawią się w nim przedstawiciele ponad sześćdziesięciu różnych form życia. Każda będzie miała własne, charakterystyczne zespoły zachowań, własne poglądy na życie. Nawet własne zapachy. Przy tak ograniczonej przestrzeni życiowej wszyscy będziecie pracować, jeść i wypoczywać razem. W tej sytuacji entuzjazm, poświęcenie i najwyższe nawet kwalifikacje zawodowe mogą nie wystarczyć. Istotna jest jeszcze zdolność adaptacji do szczególnych warunków społecznych.
