
– Tylko że to zbyt obszerne – dokończył Bob. – Miecz na pewno by w tym grzechotał.
– I nie ma pętli do zawieszenia na pasie – dodał Jupe.
– Pokażcie mi to – Pico wziął walec i kiwnął głową. – Jupiter ma trochę racji. To nie jest pochwa, lecz pokrowiec. Nakładało się go na pochwę dla zabezpieczenia cennego miecza, gdy się go nie nosiło. Wygląda na bardzo stary.
– Stary? Cenny? – Diego ożywił się nagle. – Może to pokrowiec na miecz Cortesa! Pete, zajrzyj do wnętrza głowy konia.
Pete grzebał już w odłamanej głowie. Potem wstał i zbadał cały pomnik. Potrząsnął głową.
– Niczego więcej nie ma ani w szyi, ani w głowie, a tułów i nogi są pełne, nie wydrążone.
– Głupstwa, Diego – mruknął Pico. – Miecz Cortesa zaginął dawno temu.
– Czy to był jakiś cenny miecz? – zapytał Pete.
– Chyba tak, choć czasem miałem wątpliwości – odparł Pico. – Nasz przodek, Carlos Alvaro, pierwszy, który przybył do Nowego Świata, uratował kiedyś z zasadzki armię Cortesa. W dowód uznania otrzymał od Cortesa miecz. Powiadano, że był to miecz specjalny, paradny, podarowany Cortesowi przez króla Hiszpanii. Podobno miał rękojeść ze szczerego złota i cały był inkrustowany drogimi kamieniami. Kiedy Rodrigo Alvaro osiadł na tej ziemi, przywiózł miecz ze sobą.
– Co się z nim później stało? – zapytał Jupiter.
– Przepadł w 1846 roku, na początku wojny amerykańsko-meksykańskiej, gdy do Rocky Beach wkroczyli żołnierze jankesów.
– Chcesz powiedzieć, że ukradli go amerykańscy żołnierze?! – wykrzyknął Pete.
– Prawdopodobnie – powiedział Pico. – Wszyscy żołnierze mają zwyczaj zabierania cennych rzeczy w kraju nieprzyjaciela. Urzędnicy wojskowi zapewniali później, że nigdy nie słyszeli o mieczu Cortesa i być może to prawda. Mego prapradziadka, don Sebastiana Alvara zastrzelili Amerykanie przy próbie ucieczki z aresztu. Wpadł do oceanu i nigdy go nie znaleziono. Dowódca garnizonu jankesów w Rocky Beach uważał, że miecz wpadł do morza wraz z don Sebastianem. W każdym razie przepadł. Może wcale nie był tak bajeczny. Po prostu zwykły miecz, który mój prapradziadek miał przypasany w czasie ucieczki.
