
– Zarządza ranczem Norrisa. Pan Norris jest biznesmenem. Nie zna się na prowadzeniu rancza – wyjaśnił Pico.
– Ale szeryf nie uwierzył słowom Cody’ego? Nic więc wam nie zagraża? – upewniał się Pete.
Pico westchnął.
– Utrzymujemy się sami, ale mamy niewiele pieniędzy. Zalegaliśmy z podatkami. Pan Norris dowiedział się o tym i robił starania, żeby zarząd ziemski przejął ranczo. Wtedy mógłby je od nich kupić. Musieliśmy szybko zapłacić podatki, więc…
– Zaciągnęliście dług hipoteczny – domyślił się Jupiter.
Pete zmarszczył czoło.
– Co to jest, Jupe, dług hipoteczny?
– Pożyczka pod zastaw domu lub ziemi, albo jedno i drugie – wyjaśnił Jupiter. – Jeśli nie spłacisz pożyczki, bank przejmuje dom lub ziemię.
– To znaczy, że wzięliście pożyczkę, by zapłacić podatki, żeby zarząd nie przejął rancza, ale musicie spłacić pożyczkę, żeby bank nie zabrał wam domu albo ziemi! – powiedział Pete. – Dla mnie to jak uciec z deszczu pod rynnę.
– Nie – powiedział Jupiter. – Podatki trzeba zapłacić od razu, a pożyczkę spłaca się w małych ratach. Pożyczka jest kosztowniejsza, bo musisz płacić procenty od sumy, ale zyskujesz czas i łatwiej dokonywać małych spłat.
– Z tym, że Meksyko-Amerykanie, którzy mają więcej ziemi niż pieniędzy, nie zawsze uzyskują w Kalifornii pożyczkę bankową – zauważył gniewnie Pico.
– Pożyczki hipotecznej udzielił nam stary przyjaciel i sąsiad, Emiliano Paz. Teraz nie możemy jej spłacić i dlatego zwracamy się do ciebie, Jupiterze.
– Do mnie?
– Póki żyję, nie sprzedamy więcej ziemi Alvarów – mówił Pico z zawziętością w głosie. – Przez wiele pokoleń Alvarowie zgromadzili dużo mebli, dzieł sztuki, książek, strojów, narzędzi… Rozstawanie się z rodzinnymi pamiątkami jest dla nas bolesne, ale musimy wpłacić pieniądze i przyszedł czas na sprzedanie tego, co się da. Słyszałem, że twój wujek Tytus kupuje takie rzeczy i płaci przyzwoicie.
– Jeszcze jak kupuje! – wykrzyknął Pete. – Im starsze rzeczy, tym lepiej.
