Przez szpary między sztachetami dojrzeli migotanie światła latarki. Poruszali się bezszelestnie. Nagle… katastrofa! Hans potknął się i z hałasem zwalił na ziemię, wydając okrzyk zdziwienia.

Nocni goście usłyszeli go. Rozległ się tupot i dwie ciemne postaci wybiegły frontową bramą, wskoczyły do zaparkowanego nie opodal samochodu i z rykiem silnika odjechały.

Pan Jones, Konrad i Jupiter puścili się biegiem. Brama wejściowa stała i dworem. Zamek wyłamano. Po złodziejach ani śladu. Nagle Jupiter, tknięty złym przeczuciem, pobiegł tam, gdzie zostawił kufer.

Tajemniczy kufer zniknął!

Rozdział 2. Niezwykły gość

Bob Andrews wjechał na rowerze do składu złomu Jonesów przez główną bramę. Był jasny, słoneczny poranek późnego lata. Zapowiadał się ciepły dzień. Pete i Jupiter pracowali już. Pete rozkładał na części zardzewiałą kosiarkę do trawy, a Jupiter pokrywał grubą warstwą białej emalii żelazne krzesła ogrodowe, z których wcześniej usunął rdzę.

Z przygnębionymi minami przyglądali się, jak Bob ustawiał rower i szedł w ich kierunku.

– Cześć, Bob – odezwał się Jupiter. – Weź szczotkę i bierz się do roboty. Jeszcze sporo krzeseł zostało do oczyszczenia.

– Czy udało wam się otworzyć kufer? – wykrzyknął Bob. – Co było w środku?

– Kufer? – Pete zaśmiał się tubalnie. – O jakim kufrze mówisz, Bob?

– Przecież wiecie o jakim – odparł Bob zaskoczony. – O kufrze, który Jupiter kupił wczoraj na aukcji. Moja mama uważa, że nasze zdjęcie w gazecie wyszło całkiem nieźle. Też jest ciekawa, co zawiera kufer.

– Zdaje się, że wszyscy są ciekawi, co zawiera ten kufer – powiedział Jupiter, nabierając farbę. – Zbyt ciekawi. Trzeba było go sprzedać i jeszcze byśmy na tym zarobili.

– O czym ty mówisz? – zapytał Bob.

– On mówi, że nie ma już żadnego kufra – odparł Pete. – Został ukradziony.

– Ukradziony! – Bob szeroko otworzył oczy. – Kto go ukradł?



10 из 91