Reporter podał ich nazwiska i napisał, że bazą operacyjną trójki jest skład złomu Jonesów w Rocky Beach.

– To się nazywa reklama – stwierdził Pete. – Ale to stwierdzenie, że spodziewamy się znaleźć w kufrze coś drogocennego, brzmi trochę niepoważnie.

– To dlatego, że licytator wspominał o klejnotach rosyjskich carów – powiedział Jupiter. – Musimy wyciąć ten artykuł i wkleić do naszego zeszytu z wycinkami.

– Zrobisz to później – powiedziała stanowczo pani Jones. – Teraz pora na kolację. Ustaw gdzieś kufer i umyj ręce. Bob, Pete, zjecie dziś z nami?

Bob i Pete jadali u Jonesów równie często, jak u siebie. Tym razem uznali jednak, że powinni wrócić do domu i odjechali na rowerach. Jupiter przysunął stary kufer do przyczepy-biura tak, by nikomu nie zawadzał, i poszedł na kolację. Pan Jones zamknął na klucz wielkie żelazne wrota składu złomu. Były piękne, bogato zdobione, uratowane z pożaru jakiejś posiadłości.

Przez resztę wieczoru nie wydarzyło się nic szczególnego. Kiedy Jupiter miał właśnie iść spać do swojego pokoju, rozległo się ciche pukanie do drzwi. Byli to Hans i Konrad, mieszkający w domku na zapleczu.

– Chcieliśmy tylko powiedzieć, panie Jones – odezwał się cicho Hans – że zauważyliśmy Jakieś światła w składzie złomu i zajrzeliśmy przez płot. Ktoś tam chyba myszkuje. Może byśmy poszli razem to sprawdzić?

– Rany boskie, złodzieje! – jęknęła pani Jones.

– Zobaczymy co się dzieje, droga Matyldo – powiedział pan Jones.

Z Hansem i Konradem damy radę wszystkim włamywaczom. Podejdziemy cicho i zaskoczymy ich.

Pan Jones razem ze swoimi krzepkimi pomocnikami ruszył cicho w kierunku bramy złomowiska. Jupiter podążył za nimi. Nikt mu tego nie proponował, ale też nikt nie zabronił.



9 из 91