Przez chwilę milczał zamyślony. Nagle wzruszył ramionami i pieniądze z jego dłoni zniknęły.

– Cała wyprawa na nic – stwierdził. – Ale istnieje jeszcze możliwość, że odzyskacie kufer. A jeśli tak się stanie, to pamiętajcie, Maksymilian Mistyczny potrzebuje go!

Utkwił w Jupiterze przenikliwe spojrzenie.

– Czy zrozumiałeś, młody człowieku? Potrzebuję tego kufra. Dobrze za niego zapłacę, jeśli się znajdzie. Skontaktujesz się ze mną w “Klubie Czarnoksiężników”. Zgoda?

– Nie wiem, jakim cudem mielibyśmy odzyskać ten kufer – powiedział Pete.

– Niemniej, może tak się stać – nalegał Maksymilian. – A jeśli tak będzie, to ja mam do niego pierwszeństwo. Umowa stoi, chłopcy?

– Jeśli kufer się odnajdzie, to nie sprzedamy go nikomu bez porozumienia z panem, panie Maksymilianie. To wszystko, co mogę obiecać. Ale jak już powiedział Pete, nie wiem, jakim cudem mielibyśmy odzyskać ten kufer. Złodzieje są już pewnie daleko stąd.

– Pewnie tak – zgodził się magik przygnębiony. – No cóż, poczekamy i zobaczymy, co się wydarzy. Tylko nie zgub mojej wizytówki.

Włożył rękę do kieszeni i zdziwiony wyjął z niej jajko.

– Skąd się to, u licha, wzięło w mojej kieszeni? Hej, chłopcze, łap!

Rzucił jajkiem w Pete'a. Ten podniósł rękę, aby je schwytać, ale rozpłynęło się w powietrzu, zanim do niego doleciało.

– Hmm – mruknął magik – to musiało być jajo ptaka dodo. Jak zapewne wiecie, to gatunek wymarły. Tak, tak, pora na mnie. Nie zapomnijcie do mnie zadzwonić.

Ruszył do samochodu. Trzej Detektywi w każdej chwili spodziewali się kolejnej sztuczki, ale ich dziwny gość po prostu wyjechał przez bramę i skręcił w główną ulicę.

– O rany! – odezwał się Pete. – To się nazywa klient!

– Rzeczywiście bardzo mu zależało na tym kufrze – dodał Jupiter. – Ciekawe, czy tylko z tego powodu, że on i Guliwer Wielki byli magami? Czy też może kufer zawiera coś specjalnego, co Maksymilian chciał mieć tylko dla siebie?



14 из 91