
Wtem uniósł głowę i zapytał:
– Czy któryś z was był kiedyś na aukcji?
Bob odparł, że nie. Pete pokręcił przecząco głową.
– Ja też nie byłem – powiedział Jupiter. – W gazecie jest ogłoszenie o porannej aukcji w Domu Aukcyjnym Davisa w Hollywoodzie. Wystawiony będzie bezpański bagaż z różnych hoteli. Przeczytałem tu, że mają kufry i walizki z nieznaną zawartością, pozostawione przez gości hotelowych, którzy zapomnieli je zabrać lub nie mieli pieniędzy na zapłacenie rachunku. Myślę, że wyprawa na taką aukcję może być interesująca.
– Czyżby? – zapytał Pete. – Nie jestem zainteresowany walizką pełną czyichś znoszonych ubrań.
– Ani ja – powiedział Bob. – Chodźmy popływać.
– Powinniśmy szukać nowych wrażeń – powiedział Jupiter. – Każde nowe doświadczenie wzbogaca nas jako detektywów. Dowiem się, czy wujek Tytus pozwoli Hansowi zawieźć nas do Hollywoodu pikapem.
Hans, jeden z dwóch braci rodem z Bawarii, którzy pracowali w składnicy złomu, był akurat wolny. I tak, godzinę później, chłopcy znaleźli się w wielkim, zatłoczonym pomieszczeniu. Przyglądali się niskiemu grubasowi, który z podwyższenia prowadził aukcję, wyzbywając się walizek i kufrów najszybciej, jak mógł. Akurat postawił przed sobą walizkę wyglądającą na całkiem nową i poprowadził licytację.
– Po raz pierwszy! Po raz pierwszy! – krzyczał. – Po raz drugi! Po raz drugi!… Sprzedana! Kupiona za dwanaście dolarów i pięćdziesiąt centów przez pana w czerwonym krawacie.
Licytator uderzył młotkiem na znak, że transakcja została zawarta. Następnie odwrócił się i sięgnął po kolejny bagaż.
– A teraz numer 98! – zawołał śpiewnie. – Niezwykle ciekawy przedmiot, panie i panowie. Ciekawy i niespotykany. Chłopcy, podnieście go tak, żeby wszyscy widzieli.
Dwóch osiłków ustawiło na podwyższeniu mały, staromodny kufer. Pete zaczął się kręcić niespokojnie. Dzień był upalny i w pomieszczeniu zrobiło się duszno. Licytacja bagaży o nieznanej zawartości zdawała się coraz bardziej wciągać niektórych z jej uczestników. Pete jednak nie znajdował w tym nic ciekawego.
