
– Jupe, chodźmy stąd! – mruknął do przyjaciela.
– Jeszcze chwileczkę – odszepnął Jupiter. – To wygląda całkiem interesująco. Chyba się zgłoszę.
– Po to? – Pete wytrzeszczył oczy na kuferek. – Całkiem oszalałeś.
– Mimo wszystko, chyba spróbuję. Jeśli jest wart cokolwiek, podzielimy się równo.
– Wart cokolwiek? Jest pewnie pełen łachów, które wyszły z mody w 1890 – stwierdził Bob.
Kuferek rzeczywiście wyglądał na stary. Zrobiony był z drewna, oblamowany skórą i ozdobiony skórzanymi rzemieniami. Półokrągłe wieko wydawało się zamknięte na siedem spustów.
– Panie i panowie! – krzyknął licytator. – Proszę zwrócić uwagę na to cacko. Wierzcie mi, takich kufrów nie robi się już w naszych czasach!
Tłum odpowiedział stłumionym śmiechem. Z całą pewnością takich kufrów już się nie robiło. Ten mógł mieć około pięćdziesięciu lat, lekko licząc.
– To pewnie kufer jakiegoś starego aktora – szepnął Jupiter do swych przyjaciół. – Aktorzy grający w trupach objazdowych wozili swoje kostiumy w takich kufrach.
– Akurat najbardziej nam teraz potrzeba sterty starych kostiumów – odburknął Pete. – Daj spokój, Jupe…
Tymczasem licytator kontynuował swoje zachwalanie.
– Spójrzcie tylko, panie i panowie, przyjrzyjcie mi się! – krzyczał.
– Zaiste nienowa to rzecz. Potraktujcie go jako antyk, jako drogą pamiątkę z czasów naszych dziadków. A co też skrywa on w swoim wnętrzu?
Zastukał w kufer. Rozległ się głuchy odgłos.
– Któż może wiedzieć, co się w nim kryje? Może być tam wszystko. Kto wie, moi państwo, może są tam klejnoty rodowe ostatnich carów Rosji? Nic mogę tego zagwarantować, ale nie mogę też tego całkiem wykluczyć. A więc od czego zaczynamy licytację? Proszę o zgłoszenia! Proszę o zgłoszenia!
