
Drugi Detektyw… Pete Crenshaw
Dokumentacja i analizy…. Bob Andrews
Pan Dalton zmarszczył czoło.
– Detektywi? No nie wiem, chłopcy. Obawiam się, że szeryfowi nie będzie się zbyt podobała wasza interwencja.
Profesor Walsh spojrzał na kartę.
– Dlaczego tu są znaki zapytania, chłopcy? Czyżbyście wątpili w wasze umiejętności?
Profesor roześmiał się z własnego dowcipu.
Bob i Pete uśmiechnęli się, zostawiając kwestię do wyjaśnienia Jupiterowi. Dorośli zawsze pytali o znaczenie znaków zapytania i Jupe tylko na to czekał.
– Nie, proszę pana – odparł – znaki zapytania to symbol. Oznaczają pytania bez odpowiedzi, niewyjaśnione tajemnice, różnego rodzaju zagadki, które my staramy się rozwikłać. Jak dotąd nie natrafiliśmy na taki tajemniczy przypadek, którego nie udałoby się nam wyjaśnić.
Ostatnie zdanie Jupiter wypowiedział z dumą. Pan Dalton tymczasem studiował już drugą, mniejszą, zieloną kartę. Każdy z chłopców miał taką samą i każda głosiła, co następuje:
Zaświadcza się, że posiadacz tej karty jest ochotniczym, młodszym pomocnikiem, współpracującym z policją w Rocky Beach. Będziemy wdzięczni za wszelką udzieloną mu pomoc.
Samuel Reynolds
Komendant policji
Profesor Walsh przeczytał również zieloną kartę.
– Ho-ho, to może zaimponować. Istotnie macie dobre listy uwierzytelniające.
– Wykazaliście dzisiaj, chłopcy, więcej zdrowego rozsądku niż połowa dorosłych tutaj – powiedział pan Dalton. – Być może tego nam tu trzeba: trzej chłopcy ze świeżym spojrzeniem na sprawę. Jestem pewien, że cała ta zagadka ma proste wyjaśnienie. Jeśli przyrzekniecie mi, że zachowacie ostrożność, powiem – zgoda, badajcie sprawę!
– Będziemy ostrożni! – wykrzyknęli chłopcy chórem.
Pani Dalton uśmiechnęła się.
– Jestem pewna, że przeoczyliśmy coś całkiem prostego, co wszystko wyjaśni.
