– Może to wiatr hula po tych wszystkich starych tunelach i stąd te hałasy – prychnął pan Dalton lekceważąco.

Jupiter dokończył ostatnie ciastko.

– Pan przeszukiwał tę jaskinię wraz z szeryfem?

– Od początku do końca. Wiele przejść podziemnych jest zablokowanych przez rumowiska z ostatniego trzęsienia ziemi, ale przeszukaliśmy wszystkie dostępne.

– Czy znalazł pan coś, co mogło wyglądać jakby ostatnio uległo jakiejś zmianie? – wypytywał Jupiter.

– Zmianie? – pan Dalton zmarszczył czoło. – Niczego takiego nie zauważyliśmy. Do czego zmierzasz, synu?

– Wie pan – wyjaśniał Jupiter – słyszałem, że te jęki zaczęły się dopiero miesiąc temu. Przedtem nie słyszano ich przez pięćdziesiąt lat. Jeśli wiatr wywołuje ten dźwięk, logicznie rzecz biorąc, coś musiało się zmienić w jaskini, by dźwięk mógł powstawać ponownie. Nie sądzę, by to wiatr zmienił swą naturę.

– No proszę, to czysta logika! – wykrzyknął profesor. – Może istotnie chłopcy wyciągną pana z kłopotów?

Jupiter zignorował wtrącenie Walsha.

– Dowiedziałem się także – ciągnął – że jęki dają się słyszeć jedynie wieczorami, co oznaczałoby, że nie tylko wiatr jest za nie odpowiedzialny. Zwrócił pan może uwagę, czy to zdarza się każdego wietrznego wieczoru?

– Nie, nie sądzę – pan Dalton zaczynał być szczerze zainteresowany. – Rozumiem, o co ci chodzi. Gdyby to był tylko wiatr, słyszelibyśmy jęki każdego wietrznego wieczoru. Musi to więc być kombinacja wiatru i pewnych specjalnych warunków otoczenia.

Profesor Walsh uśmiechnął się.

– Lub El Diablo powrócił, by nocą pędzić na koniu przez dolinę.

– Proszę nie mówić takich rzeczy, panie profesorze – powiedział Pete nerwowo. – Już Jupe napędził nam strachu podobną uwagą.

Profesor spojrzał bystro na Jupitera.

– Doprawdy? Nie twierdzisz chyba, że wierzysz w duchy?

– Nikt nie wie nic pewnego o duchach, proszę pana – wtrącił Bob poważnie. – My osobiście jednak nie natknęliśmy się nigdy na prawdziwego ducha.



12 из 95