
– Może zechce nam pan udzielić po drodze wyjaśnień – odezwał się Jupiter, zmagając się z pokręconymi pnączami.
Długa maczeta zalśniła w powietrzu. Gęstwina pędów rozstąpiła się, jakby była z papieru.
– Co chcesz wiedzieć? – zapytał mężczyzna, idąc naprzód długimi krokami.
Jupiter z trudem usiłował dotrzymać mu kroku.
– No więc… wiemy tylko, że lew jest nerwowy. To… to raczej niezwykle u lwa, prawda?
Mężczyzna skinął głową. Szedł szybko, siekąc zarastającą ścieżkę roślinność.
– Zupełnie niezwykłe. Wiecie coś o lwach?
Jupiter przełknął ślinę.
– Nie, proszę pana. Dlatego chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś… To dziwne, prawda? Mam na myśli nowy obrót rzeczy.
– Aha – odburknął mężczyzna i dał znak, by zachowali ciszę. Najpierw słyszeli tylko świergot, ale potem zagrzmiał ryk. Mężczyzna uśmiechnął się.
– Wprost przed nami. To on – zerknął na Jupitera. – No, co powiesz? Brzmi nerwowo?
– Ja… ja nie wiem. Brzmi jak… no, jak normalny ryk lwa – Jupe starał się za wszelką cenę nie dać poznać, jak bardzo sam jest zdenerwowany.
– Racja – przytaknął mężczyzna. Zatrzymali się i siekł maczeta wysoką trawę wokół nich. – Widzicie, lew wcale nie jest nerwowym zwierzęciem.
– Ale… – zaczął Jupe z zakłopotaniem.
Mężczyzna skinął głową.
– Chyba że ktoś albo coś go zdenerwuje. Prawda?
Chłopcy skinęli potakująco.
– Oczywiście, ale co? – zapytał Bob.
Mężczyzna wykonał gwałtowny ruch.
– Nie ruszajcie się – szepnął – tam coś jest.
Nim się zorientowali, o co chodzi, znikł w wysokiej trawie. Jakiś czas słychać było jego kroki i szelest trawy, a potem wszystko ucichło. Aż podskoczyli, gdy coś zaskrzeczało nad nimi znienacka.
– Spokojnie – powiedział Pete – to tylko ptak.
– Tylko ptak! – powtórzył Bob. – Ładny ptak! To był głos sępa.
Zamilkli i stali, czekając przez kilka minut. Jupe spojrzał na zegarek.
