Coś zamigotało, gdy machnął niecierpliwie ręką. Dostrzegli długą maczetę o szerokim ostrzu. Trzymał ją niedbale w opuszczonej dłoni.

Jesteśmy detektywami, proszę pana – powiedział szybko Jupiter. – Czy pan Hitchcock nie uprzedził pana o naszej wizycie?

Mężczyzna zdawał się być zaskoczony. Zamrugał powiekami.

– Ach tak, Hitchcock, Mówicie, że jesteście detektywami?

– Tak, panie Hall – Jupiter sięgnął do kieszeni po ich kartę wizytowa. Wyglądała następująco:


TRZEJ DETEKTYWI

Badamy wszystko

???

Pierwszy Detektyw…. Jupiter Jones

Drugi Detektyw… Pete Crenshaw

Dokumentacja i analizy…. Bob Andrews


– Ja jestem Jupiter Jones, a to moi partnerzy, Pete Crenshaw i Bob Andrews.

– Miło was poznać – mężczyzna wziął kartę od Jupitera i przeczytał ją. – Te znaki zapytania to po co?

– Oznaczają rzeczy nieznane – wyjaśnił Jupe. – Pytania bez odpowiedzi, zagadki i tajemnice. Naszym zadaniem jest wyjaśnienie ich. Dlatego tu jesteśmy. Pan Hitchcock mówił nam o pańskich kłopotach z nerwowym lwem.

– Tak?

– Wspomniał tylko, że lew stał się nerwowy. Zapewne oczekiwał, że pan osobiście zapozna nas ze szczegółami sprawy.

Przysadzisty mężczyzna skinął głową. Schował ich kartę do kieszeni koszuli i zmarszczył czoło. Zapatrzył się gdzieś w dal. Ponownie dał się słyszeć głos trąbki i niemal natychmiast odpowiedział mu ryk.

– Dobrze – powiedział z uśmiechem – jak chcecie, możemy pójść zobaczyć lwa.

– Po to tu jesteśmy.

– Świetnie, idziemy.

Zawrócił na pięcie, okrążył drewniany budynek i wszedł na niewyraźny trakt, wiodący przez dżunglę. Chłopcy postępowali jego śladom.



12 из 99