Oolt’ondai zauważył jego spojrzenie i tak mocno zafalował grzebieniem, że podmuch wzbił z ziemi kłąb kurzu.

— Nie zrozum mnie źle. Jestem posłuszny Tulo’stenaloorowi i wierzę mu.

— Dlaczego? — zapytał Cholosta’an. — Ja wiem, dlaczego tu jestem. Urodziłem się na tej kuli błota i zamierzam ją opuścić. Każda bitwa, w której brałem udział, kończyła się rzezią. Dwa razy wymieniłem cały mój oolt, nic na tym nie zyskując. Trzy razy musiałem wracać do mojego chorho z żebraczą miską w ręku, prosząc o pomoc. Jeśli wrócę jeszcze raz, spotka mnie odmowa. Ale ty nie musisz nawet być na tej przeklętej przez Alldn’t planecie.

Orostan przez chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią, potem znów zafalował grzebieniem.

— Jeśli czegoś ci trzeba, thresh, amunicji czy wymiany uszkodzonego sprzętu, powiedz mi, a ja ci to dam; nie pójdziesz do bitwy z gromadą Tulo’stenaloora źle wyposażony. Jeśli nam się uda, dostaniemy zapłatę, jeśli nie, sami będziemy musieli zapłacić. A co do twojego pytania… Nazwij to Drogą Rasy. Ludzie są pierwszą rasą, która od wielu, wielu lat stawiła opór Po’oslena’ar. Dla Po’oslena’ar istnieje tylko Droga, i jeśli nie pokonamy ludzi i nie ruszymy dalej w Drogę, fala orna’adar zaleje nas i przestaniemy istnieć jako rasa. Ten świat to dom ludzi, gniazdo gratów. Musimy ich zniszczyć albo sami zostaniemy zniszczeni.

Pogładził bruzdę pozostawioną na tenarze przez pocisk i zjeżył grzebień.

— Zajęliśmy prawie całą planetę, ale zostało jeszcze kilka rejonów. Najwięcej problemów z całą pewnością sprawia ten rejon, ale myślę, że plan Tulo’stenaloora powiedzie się. Musimy myśleć jak ludzie, żeby ich pokonać, musimy też czegoś się od nich nauczyć. Ale najważniejsze jest to, że musimy ich zaskoczyć. Ludzie mają takie powiedzenie „zajść kogoś od tyłu”. Jak wiele ludzkich powiedzeń, tak i to ma kilka znaczeń, które trudno przełożyć.

— Masz rację, nie muszę tutaj być — ciągnął dalej, patrząc na góry na północy.



38 из 511