Samobójstwem było kulenie się wokół pomnika Waszyngtona prawie bez amunicji i zupełnie bez nadziei, po to, by raczej usypać wał z ciał zabitych niż cofnąć się o kolejny metr. A jedyna rzecz, której Sześciuset nigdy, ale to nigdy nie tolerowało, to były wymówki. — Jesteście batalionem artylerii sił lądowych Stanów Zjednoczonych. I macie stosownie do tego się zachowywać. Jeżeli pana oddział za trzy minuty nie będzie stał na pozycjach, gotów do otwarcia ognia, poproszę, żeby pana odwołano. A generał Homer wyda taki rozkaz. Wtedy ja obejmę dowodzenie tym batalionem. Jeśli będę musiał zabić każdego członka tego oddziału, żeby dotrzeć do ostatnich dziesięciu rozsądnych, kompetentnych ludzi, zrobię to. Czy wyrażam się jasno?

— Kapitanie, nie obchodzi mnie, kim pan jest — powiedział szorstko pułkownik. — Nie zamierzam tolerować takiego tonu u niższego stopniem oficera.

— Pułkowniku — odparł zimno kapitan. — Zdarzało mi się zastrzelić przełożonych, którzy nie spełniali moich oczekiwań. Mam bardzo głęboko w dupie, co pan sobie myśli, kiedy opieprza pana kapitan; nie mamy już czasu na niekompetencję. Ma pan do wyboru jedną z trzech rzeczy: dowodzić, słuchać albo zginąć. Proszę wybierać.

Pułkownik zamilkł na chwilę, zdając sobie sprawę, że kapitan mówi śmiertelnie poważnie. To bardzo prawdopodobne, że jeśli kapitan Sześciuset poprosi o jego odwołanie, jego prośba zostanie spełniona. Armia schodzi na psy, niech to szlag.

— Kapitanie, nie uda nam się rozstawić przez trzy minuty — powiedział.

— Pułkowniku, słyszał pan kiedyś o hiszpańskiej inkwizycji? — zapytał krótko Keren.

— Tak. — Oficer pobladł. — Jestem… pewien, że uda nam się rozstawić w żądanym przez pana czasie, kapitanie.

— Proszę się postarać — zachrypiał Keren. — Starajcie się tak, jakby Posleeni mieli zaraz pożreć wasze dupska. Bo jeśli utkniecie między nimi a Sześciuset, lepiej będzie dla was wybrać Posleenów. Czy wyrażam się jasno?



42 из 511