
A więc Ogion, który jest wielkim magiem, stanął u drzwi małego domku nie opodal przystani. Kiedy kobieta otworzyła drzwi, Ogion cofnął się, uniósł rękę ze swoją dębową laską, jakby próbował osłonić się przed żarem ognia i ze zdumieniem i strachem wypowiedział głośno prawdziwe imię tej kobiety — „Smok!”
Opowiadał mi, że w pierwszej chwili ujrzał jedynie blask ognia, połysk złotych łusek i pazurów oraz olbrzymie smocze oczy. Ludzie mówią, że nie wolno patrzeć w smocze źrenice. Potem obraz zniknął i Ogion nie widział już smoka, tylko starą, przygarbioną rybaczkę o wielkich dłoniach. Spojrzała na niego tak, jak on patrzył na nią i rzekła:
— Wejdź, panie Ogionie.
Wszedł więc do środka, a kobieta podała mu zupę rybną. Zjedli, a potem rozmawiali przy ogniu. Pomyślał, że staruszka musi być mistrzynią przemian, ale nie wiedział, czy jest kobietą, która umie zmieniać się w smoka, czy smokiem potrafiącym przemieniać się w kobietę.
— Jesteś kobietą czy smokiem? — zapytał wreszcie.
— Znam pewną opowieść. Zaśpiewam ci ją — zaproponowała, ignorując jego pytanie.
Goha i Therru zatrzymały się na chwilę, aby odpocząć, po czym ruszyły dalej. Szły bardzo wolno, gdyż droga wznosiła się stromo między ściętymi brzegami kamiennego nawisu, poprzez zarośla, w których śpiewały cykady ogarnięte letnią gorączką.
Oto, więc historia, którą rybaczka zaśpiewała Ogionowi.
Kiedy Segoy wydźwignął z morza wyspy świata, smoki były pierworodnymi dziećmi ziemi i wiatru wiejącego ponad lądem. Tak mówi Pieśń Stworzenia. Ale pieśń kobiety opowiadała również o tym, że smok i człowiek byli wtedy jednym. Stanowili jedną rasę, skrzydlatych ludzi, mówiących Prawdziwą Mową.
