
Byli piękni, silni, mądrzy i wolni.
Jednakże z czasem wszystko się zmienia. Niektórzy spośród ludzi-smoków stawali się coraz większymi miłośnikami lotu i dzikości. Coraz mniej interesowali się tworzeniem, nauką i wiedzą. Pragnęli jedynie latać — wciąż dalej i dalej, beztroscy w poszukiwaniu coraz większej wolności.
Inni ludzie-smoki niewiele dbali o latanie, natomiast gromadzili skarby. Wznosili domy i twierdze i wszystko to przekazywali swoim dzieciom. Im więcej posiadali, tym bardziej obawiali się dzikich, którzy mogli przybyć i zniszczyć ich dobra.
Dzicy nie lękali się niczego, ale niczego też się nie uczyli. Ponieważ byli nieustraszeni i ciemni, ginęli w sidłach zastawionych przez Bezskrzydłych. Przylatywali jednak inni dzicy, aby podpalać wspaniałe budowle, siać zniszczenie i śmierć.
Przerażeni Bezskrzydli starali się ukryć przed napastnikami, a kiedy zabrakło już bezpiecznych kryjówek, postanowili uciec. Zbudowali łodzie i pożeglowali na wschód, jak najdalej od zachodnich wysp, gdzie potężni Skrzydlaci toczyli wojnę pomiędzy zrujnowanymi wieżami miast.
Tak więc ci, którzy byli jednocześnie smokami i ludźmi, dali początek dwóm rodzajom. Jeden — dziki, zachłanny i gniewny — żyje rozproszony na wyspach Rubieży Zachodnich. Drugi zamieszkuje miasta i osady na Wyspach Wewnętrznych oraz całe południe i wschód. Wśród tego rodzaju znaleźli się tacy, którzy ocalili wiedzę ludzi-smoków — Prawdziwą Mowę Tworzenia. I to są właśnie czarnoksiężnicy. Niektórzy z nich wiedzą, że byli niegdyś także smokami. Opowiadają oni, że kiedy pierwotna rasa zaczynała się dzielić, niektórzy posiadający jeszcze dawną postać udali się nie na wschód, lecz na zachód i przez Morze Otwarte dotarli aż na drugą stronę świata. Żyją tam w pokoju — potężne skrzydlate istoty, zarówno dzikie, jak i mądre, o ludzkim umyśle i smoczym sercu. I rybaczka zaśpiewała tak:
