
— Ale po pierwszym razie są następne, prawda? Poza tym, nie chodziło mi o to, że to Connington na nas patrzy. Miałem na myśli Barkera. Właśnie wychodzi z basenu. Czy specjalnie położyła pani jego protezę w takim miejscu, żeby nie mógł po nią sięgnąć? Czy tylko dlatego, żeby wykazać się przed kolejnym nowym mężczyzną swoim okrucieństwem? Czy żeby sprowokować Barkera?
Przez chwilę skóra wokół jej ust jakby zwiotczała.
— Czy chce pan sprawdzić, ile w tym jest prawdy, a ile pozy? — Znów całkowicie panowała nad sobą.
— Nie podejrzewam, że to poza. Ale za mało panią znam, żeby mieć pewność — odpowiedział spokojnie Hawks.
— Ja też za mało pana znam, Ed.
Hawks milczał przez chwilę.
— Czy jest pani przyjaciółką Barkera od dawna? — spytał wreszcie.
Claire Pack uśmiechnęła się wyzywająco i skinęła głową.
Hawks też kiwnął głową, jakby uzyskał potwierdzenie jakiejś teorii.
— Connington miał rację — powiedział.
* * *
Barker miał długie ręce, płaski owłosiony brzuch i ubrany był w granatowe kąpielówki. Był szczupłym, żylastym mężczyzną.
— Dzień dobry — powiedział krótko, szybkim krokiem przemierzając trawnik. Podniósł termos i napił się prosto z niego odrzucając głowę do tyłu. Sapnął z zadowolenia, postawił termos obok Claire, otarł usta i usiadł. — O co więc chodzi? — spytał.
— Al, to jest doktor Hawks — wyjaśniła Claire obojętnym tonem. — Nie lekarz, tylko ktoś z Continental Electronics. Chce z tobą porozmawiać. Przywiózł go Connie.
— Miło mi pana poznać — powiedział Barker serdecznie wyciągając rękę. Na skórze miał blizny po oparzeniach. Połowa jego twarzy zdradzała subtelne ślady operacji plastycznej. — Znam pańską pozycję naukową. Jestem pełen podziwu.
Hawks uścisnął mu dłoń.
— Nigdy nie spotkałem Anglika imieniem Al — powiedział.
