— Ed, robimy postępy. A ta nowa metoda rozwiąże nasze problemy.

Hawks spojrzał na niego z ciekawością.

— To znaczy, kiedy pozbędziemy się wszystkich niedoróbek — powiedział pośpiesznie Latourette. — Niewiele już trzeba. To się musi udać, Ed, jestem pewien.

Hawks nie zmienił wyrazu twarzy ani nie odwrócił głowy. Stał, przyciskając końce palców do chropowato wykończonej powierzchni maszyny.

— Chcesz powiedzieć, że już ich tym nie zabijamy, tylko wpędzamy w szaleństwo?

— Pozostał nam do rozwiązania jeden problem — nie dawał za wygraną Latourette. — Musimy lepiej amortyzować wstrząs, jakiego człowiek doznaje w chwili śmierci. Silniejsze znieczulenie, coś w tym rodzaju.

— Rzecz w tym, że muszą tam wejść — powiedział Hawks. — Nie ma znaczenia, jak to zrobią. To coś nie toleruje ich obecności, bo nigdy nie było przewidziane do kontaktu z człowiekiem. To nie było robione na miarę ludzkiego umysłu. Musimy wymyślić nowy język, żeby to opisać i nowe myślenie, żeby to zrozumieć. Dopiero, kiedy w końcu rozłożymy to coś na części, kiedy obejrzymy, obmacamy i obwąchamy każdą jego część z osobna, dopiero wtedy będziemy mogli pokusić się o odpowiedź, co to może być. A to będzie możliwe dopiero, kiedy przez to przejdziemy, cóż więc przyjdzie z naszej wiedzy ludziom, którzy muszą umierać teraz? Niezależnie od tego, kto to tam pozostawił i po co, żadna istota ludzka nie będzie mogła w tym żyć, póki jakaś istota ludzka w tym nie przeżyje. Jak chcesz to wyrazić w sposób zrozumiały dla normalnego człowieka? Mamy do czynienia z czymś potwornym. Musimy albo zacząć myśleć jak potwory, albo dać temu spokój i niech sobie stoi na Księżycu, licho wie w jakim celu.



4 из 153