Goram czekał w milczeniu, Dolg głęboko wciągał powietrze.

– Wszędzie tam zalega lodowy pancerz, Goram! Gruby na setki metrów. Wszyscy mieszkańcy wysp wyemigrowali. Ziemia Baffina zniknęła pod lodem. Wyspy Ellesmere'a również, podobnie jak Wyspa Wiktorii. I wszystkie mniejsze wysepki. Lód, lód, wszystko zlało się w jedno, wyspy i morze, wszędzie tylko lód! Widziałeś Aklavik, prawda?

– Z daleka mignęły mi światła.

– Miasto się ostatnio bardzo rozrosło. Sprowadzili się do niego wszyscy Eskimosi z bliższych i dalszych okolic. I wcale bym się nie zdziwił, gdyby za jakiś czas musieli się znowu przeprowadzać dalej na południe.

– Złożyliście odpowiednie raporty?

– Tak, ale wyobraź sobie, Obcy mówią, że lody na Antarktydzie wokół bieguna południowego topnieją w niepokojącym tempie, odłamują się kolosalne góry lodowe i żeglują po morzach.

Goram wciągnął powietrze.

– Czyżby groziło nam przemieszczenie się biegunów?

– Ono już się rozpoczęło. Pamiętasz ten niezrozumiały wstrząs, który nie tak dawno odczuliśmy w Królestwie Światła?

– To był pierwszy sygnał. Ostrzeżenie.

Lilja wtrąciła:

– W takim razie może powinniśmy używać więcej eliksiru? Żeby stopić ten lód…

– Nie mamy go za wiele, Liljo – powiedział Dolg. – A poza tym coś takiego można robić po przeprowadzeniu bardzo szczegółowych pomiarów i obliczeń.

– A Marco nie może nic na to poradzić?

Obaj mężczyźni uśmiechnęli się. Zawsze, w każdej trudnej sytuacji myśli wszystkich zwracają się do Marca.

– Niestety, sądzę, że nawet on niewiele mógłby zrobić – odparł Goram. – A ponadto akurat teraz Marco jest w Zurychu na bardzo ważnym spotkaniu dotyczącym działalności mafii i wielu innych niebezpiecznych zjawisk zagrażających Ziemi.

– W takim razie nie będziemy mu przeszkadzać – zdecydował Dolg. – Jest jednak pewne, że coś trzeba z tym zrobić, i to jak najszybciej.



10 из 163