– Może powinno się ostrzec mieszkańców Ziemi?

– Tak, to koniecznie… Chyba że o tym już wiedzą, tylko że lekceważą zagrożenie.

– W każdym razie Eskimosi zauważyli, co się dzieje. Bierzmy się tymczasem do pracy, wciąż mamy mnóstwo do zrobienia.

Wrócili do swoich pojazdów. Goram nie mógł się nadziwić wielkiemu spokojowi, jaki go ogarnął, kiedy znalazł się w pobliżu Lilji. Bał się, że będzie roztrzęsiony, nie potrafi myśleć ani działać, tymczasem on miał wrażenie, jakby wrócił po długiej nieobecności do domu. To naprawdę zadziwiające, ale bardzo przyjemne i kojące uczucie. Od czasu do czasu ich ręce się dotykały, śliska tkanina ubrań szeleściła przy zetknięciu, a wtedy całe jego ciało przenikał słodki dreszcz.

W takich momentach myśl o służbie Świętemu Słońcu gdzieś się ulatniała. Niestety, wracała z bolesnymi wyrzutami sumienia.

Opowiedział Lilji i Dolgowi o wąwozie kondorów i o wrażeniach, jakich tam doznali, mówił też, że chciałby im to kiedyś pokazać.

– Z pewnością będzie jeszcze okazja – uśmiechnął się Dolg. – A teraz umieścimy twoją małą gondolę na dachu naszej; zanim zaczniemy pracę, powinniśmy też coś zjeść. Tutaj, tak daleko na północy, nie musimy się obawiać zestrzelenia.

W tej chwili ich największym zmartwieniem była powiększająca się pokrywa lodowa na północnej półkuli. Nawet by im nie przyszło do głowy, że wkrótce znajdą się w samym centrum niepojętego misterium.

3

Oczywiście światowi meteorolodzy, klimatolodzy, geolodzy i inni tego rodzaju specjaliści wiedzieli o zachodzących zmianach klimatycznych. Ale co mieli robić? Nie można przecież po prostu wybudować stalowego płotu wokół Antarktyki i zatrzymać w ten sposób rozrastającego się lodowca. Nie da się też niczym stopić antarktycznego lodu.

Te właśnie klimatyczne problemy Ram i Marco roztrząsali w Zurychu Obok wielu innych, rzecz jasna.



11 из 163