
„Czas” w Królestwie Światła jest określeniem pozbawionym znaczenia, tymczasem jednak w świecie zewnętrznym nastał już rok 2080.
Jori i Sassa, z pomocą Marca i jego przyjaciół, a także niektórych duchów, zdołali zwalczyć korupcję oraz panowanie mafii na świecie. Mimo wszystko pozostaje jeszcze bardzo wiele do zrobienia, dlatego też z Królestwa Światła przybyło na powierzchnię Ziemi wiele grup ratowników.
Sassa i Jori w okresie swojej pracy na Ziemi wzięli ślub, tym samym po raz pierwszy w dziejach doszło do połączenia rodów Ludzi Lodu i Czarnoksiężnika.
1
– Chodźcie – powiedział cicho Goram. – Chodźcie, a zobaczycie coś absolutnie wyjątkowego!
Berengaria i Móri zaciekawieni podążyli za nim.
Chociaż słońce zapowiadało już swoje przybycie, rozjaśniając delikatną poświatą horyzont na wschodzie, wciąż jeszcze panował mrok.
Przybyli na powierzchnię Ziemi niemal równocześnie z Jorim i Sassa, znajdowali się też niezbyt daleko od nich. Móriemu i jego dwojgu towarzyszom przydzielono kraje położone nad Zatoką Meksykańską oraz wyspy na Morzu Karaibskim. Teren ich działania obejmował Amerykę Środkową, północne rejony Ameryki Południowej oraz południowe terytoria Ameryki Północnej. Rozległy, ale niespecjalnie trudny region.
Dotarli właśnie do płaskowyżu boliwijskiego, szczyty i wzniesienia sięgały tu niemal chmur, a doliny zdawały się schodzić w głąb aż do samego piekła.
Wylądowali bardzo wysoko, Goram zręcznie przeprowadził gondolę z bazy rakietowej między górami. Wysiadł teraz i zaproponował swym towarzyszom pełną niezwykłych wrażeń przerwę, zanim zabiorą się do pracy.
– Zaciekawiasz mnie – rzekła Berengaria, chyba najbardziej urodziwa istota pośród wszystkich wysłanników Królestwa Światła.
Goram uśmiechnął się tajemniczo, ale nie powiedział nic. Szli tuż pod szczytami.
