
Zaparkowała na tyłach szkoły, razem z innymi matkami. Wyłączyła silnik, wzięła kopertę z Photomaru i rozerwała ją. Był to film z wycieczki do Chester, dokąd jeździli co roku na zrywanie jabłek. Jack robił zdjęcia. Lubił pełnić rolę rodzinnego fotografa. Robienie zdjęć uważał za męskie zajęcie, część ojcowskich obowiązków.
Pierwsze zdjęcie ukazywało Emmę, ich ośmioletnią córkę, oraz Maxa, sześcioletniego syna, zjeżdżających ze stogu siana. Dzieci kuliły się, zarumienione od wiatru. Grace przez chwilę przyglądała się zdjęciu. Czuła… no tak, macierzyńską troskę, pierwotną i prymitywną. Tak to już jest z dziećmi. Właśnie takie drobiazgi chwytają za serce. Przypomniała sobie, że to był zimny dzień. Wiedziała, że w sadzie będzie mnóstwo ludzi. Nie chciała tam jechać. Teraz, kiedy patrzyła na to zdjęcie, dziwiły ją te głupie zastrzeżenia.
Inne matki zebrały się przy ogrodzeniu, gawędząc i uzgadniając terminy urodzinowych przyjęć. Oczywiście była to nowa era, Ameryka zwycięskich feministek, a mimo to wśród prawie osiemdziesięciu rodziców czekających na dzieci było tylko dwóch mężczyzn. Jeden z nich, jak wiedziała, był porzuconym ponad rok temu mężem. Poznawała to po jego oczach, powłóczeniu nogami, niedogolonym podbródku. Drugi był pracującym w domu dziennikarzem, który zawsze wydawał się aż nazbyt chętny do pogawędki z matkami. Może czuł się osamotniony. A może z innego powodu.
Ktoś zapukał w szybę. Grace podniosła głowę. Córa Lindley, jej najlepsza przyjaciółka w miasteczku, dała jej znak, żeby otworzyła drzwi. Grace zrobiła to. Córa usiadła na fotelu obok niej.
– Jak udała się wczorajsza randka? – zapytała Grace.
– Niezbyt.
– Przykro mi.
– Syndrom piątej randki.
Córa była rozwódką, trochę zanadto seksowną dla nerwowych, zawsze pilnujących swego „pań z towarzystwa”. Nosząca obcisłe i wydekoltowane bluzki, elastyczne spodnie lub różowe szorty, Córa z całą pewnością nie pasowała do tłumu w khaki i luźnych swetrach. Inne matki spoglądały na nią podejrzliwie. Dorośli na przedmieściach pod wieloma względami zachowują się jak dzieci w szkole.
