
Puszczyk 1 i Pószczyk 2
Ta książka jest dedykowana wszystkim ludziom,
którzy powiedzieli, że podobało im się „Dead until dark”.
Dzięki za dodanie mi odwagi.
Moje podziękowania wędrują do Patsy Asher z Remember the Alibi w San Antonio, w Teksasie; Chloe Green z Dallas; i pomocnych cyberprzyjaciół, których poznałam dzięki stronie DorothyL, którzy szybko odpowiadali na wszystkie moje pytania, wykazując przy tym wiele entuzjazmu. Mam najlepszą pracę na świecie.
Rozdział 1
Andy Bellefleur był pijany jak bela, a to nie było normalne – uwierzcie, znam wszystkich pijaków z Bon Temps, poznałam ich w ciągu kilku lat pracy w barze Sama Merlotte’a. Ale Andy Bellefleur, detektyw pracujący na niewielkim, miejscowym posterunku policji, nigdy do tej pory nie upił się w barze. Byłam naprawdę ciekawa, czemu dzisiejszy wieczór był wyjątkiem.
Andy i ja się nie przyjaźnimy, więc zapytanie go o to wprost raczej odpadało. Mogłam jednak dowiedzieć się tego w inny sposób. I chociaż staram się nie wykorzystywać mojego inwalidztwa czy też daru, jakkolwiek to nazwać, by odkryć rzeczy, które mogłyby mieć jakiś związek ze mną – czasami czysta ciekawość zwycięża.
Opuściłam barierę, za którą chroniłam swój umysł, i wczytałam się w myśli Andy’ego. Były bardzo smutne.
Rano Andy musiał aresztować porywacza, który zabrał swoją dziesięcioletnią sąsiadkę do lasu i zgwałcił. Mężczyzna trafił do aresztu, a dziewczynka przebywała w szpitalu, ale nie było sposobu, żeby naprawić krzywdę, jaka została jej wyrządzona. Poczułam się przygnębiona. Przestępstwa takie jak to zawsze przypominały mi o mojej własnej przeszłości. Ta depresja Andy’ego sprawiła, że poczułam do niego jakiś przypływ sympatii.
– Daj mi swoje kluczyki, Andy – powiedziałam.
