— Jak się spodziewam, spytaliście go, dlaczego wyprawa trwała dłużej, niż zakładano? — rzuciła Yantara mimochodem, jak gdyby wcale nie doszło między nimi do starcia.

— Nie mylicie się. — Toller nie za dobrze wiedział, jak postępować z księżną, postanowił jednak przybrać możliwie najbardziej nieoficjalny i przyjazny ton. — Według niego Land świeci pustkami. Opowiadał o opustoszałych miastach.

— Opustoszałych! A co się stało z tymi tak zwanymi Nowymi Ludźmi?

— Wyjaśnienie, jeśli w ogóle istnieje, zawarte jest w depeszach.

— W takim razie powinnam się zobaczyć jak najszybciej z Jej Wysokością, moją babką. — Aluzja do królewskiego pochodzenia była zupełnie zbędna. Toller zrozumiał, że jest to ostrzeżenie przed zbytnim spoufalaniem się z księżną.

— I ja muszę jak najszybciej wracać do Prądu — odparł starając się, by zabrzmiało to energicznie. — Naprawdę nie potrzebujecie pomocy przy naprawie statku?

— Pewnie że nie. Z szyciem uporamy się przed małonocą, a potem w drogę.

— Jest jeszcze coś — rzekł Toller, gdy Yantara odwracała się, by odejść. — Ściśle rzecz biorąc nasze statki zderzyły się, więc powinniśmy sporządzić raport. Co o tym myślicie?

Księżna spojrzała mu prosto w oczy.

— Ta papierkowa robota jest raczej nużąca, czyż nie tak?

— Strasznie nużąca. — Toller uśmiechnął się i zasalutował. — Do widzenia, kapitanie.

Przyglądał się, jak księżna i jej młodszy oficer odchodzą w stronę swojego statku, po czym zawrócił i ruszył z powrotem do własnego pojazdu. Ogromna tarcza bliźniaczej planety wypełniała niebo w górze, a kurczący się świetlny sierp na obrębie jej tafli zapowiadał, że do codziennego zaćmienia zwanego małonocą została niecała godzina. Kiedy się rozstali, Toller zdał sobie sprawę, jak bardzo pozwolił Yantarze sobą manipulować. Gdyby to mężczyzna zachował się tak nierozsądnie w powietrzu, a arogancko na ziemi, Toller zbeształby go siarczyście i cała sprawa z powodzeniem mogłaby się skończyć pojedynkiem.



14 из 227