
— Nie czuję gniewu wobec żadnego mężczyzny ani kobiety — zapewnił łagodnie Cavil. — A to, co nazywasz okrucieństwem, to tylko poczucie władzy. Dolores, jakże możesz patrzeć na moją twarz i nazywać mnie okrutnym?
Zaszlochała.
— Wybacz mi! — krzyknęła. — Wyobraziłam to sobie. Ty, najlepszy z ludzi… To diabeł wzbudził w moich myślach tę wizję. Wiem o tym. Diabeł potrafi wywoływać fałszywe obrazy, ale tylko niegodziwych zdoła oszukać. Wybacz mi moją niegodziwość, mężu.
Wybaczył jej, ale płakała ciągle, dopóki nie posłał po kapłana. Nic dziwnego, że tylko mężczyzn wybierał Pan na swych proroków.
Kobiety są za słabe, za wiele w nich współczucia, by wykonać dzieło Nadzorcy.
Tak to się zaczęło. To był pierwszy krok na ciemnej, strasznej ścieżce. Ani Alvin, ani Peggy nie słyszeli tej historii, póki jej nie poznałem i nie opowiedziałem im o wiele później. Oboje zrozumieli natychmiast, że był to początek wszystkiego.
Nie chcę jednak, byście myśleli, że była to jedyna przyczyna wszelkiego zła, jakie się wydarzyło. Dokonywano innych wyborów, chętnie popełniano okrucieństwa. Człowiek może znaleźć wielu pomocników, gdy szuka skrótu na drodze do piekła, ale jedynie on sam może postawić na niej nogę.
ROZDZIAŁ 2 — UCIEKINIERKA
Peggy zbudziła się o świcie. Sen o Alvinie Millerze napełnił jej serce sprzecznymi pragnieniami. Chciałaby uciec od tego chłopca, chciałaby zostać tu i czekać na niego. Zapomnieć, że go znała, i obserwować go zawsze.
Leżała w łóżku, ledwie uchylając powieki, i patrzyła, jak szary świt wlewa się do jej pokoju na poddaszu. Trzymam coś, zauważyła. Krawędzie przedmiotu wbiły się w skórę dłoni tak mocno, że zabolało, kiedy rozprostowała palce. Jakby mnie coś użądliło. Ale to nie było użądlenie. To tylko pudełko, gdzie chowała czepek porodowy Alvina. A może, pomyślała Peggy, może naprawdę mnie ukąsił, ukąsił głęboko i dopiero teraz poczułam ból?
