
Zamknęła wieczko. Nie chcę go widzieć, pomyślała. Nic już nie chcę o nim wiedzieć.
Ale palce same otworzyły znów pudełko… Ponieważ, oczywiście, musiała wiedzieć. Miała wrażenie, że połowę życia spędziła trzymając ten czepek, szukając płomienia jego serca daleko na północnym zachodzie kraju Wobbish, w miasteczku Vigor Kościół. Sprawdzała, jak sobie radzi. Spoglądała wzdłuż ścieżek przyszłości, żeby się przekonać, jakie niebezpieczeństwo czai się w zasadzce. A kiedy już się upewniła, że nic mu nie grozi, wtedy patrzyła dalej. Widziała, jak pewnego dnia wraca do Hatrack River, patrzy jej w oczy i mówi: „To ty ocaliłaś mnie tyle razy, ty zobaczyłaś, że będę Stwórcą, zanim jeszcze ktokolwiek pomyślał, że to w ogóle możliwe”. A potem obserwowała, jak poznaje głębie swojej mocy, dowiaduje się, jaka czeka go praca, jak musi wznieść Kryształowe Miasto. Widziała, jak płodzi z nią dzieci, jak głaszcze niemowlęta, które ona karmi piersią. Widziała te, które pochowali i te, które przeżyły; a na końcu widziała jego…
Łzy ciekły jej po policzkach. Nie chcę wiedzieć, powtarzała. Nie chcę znać wszystkich ścieżek przyszłości. Inne dziewczęta mogą śnić o miłości, o rozkoszach małżeństwa, o zdrowych i silnych dzieciach. A wszystkie moje sny niosą w sobie śmierć i cierpienie, i lęk, bo są prawdziwe. Wiem więcej, niż może wiedzieć człowiek i zarazem zachować w duszy resztkę nadziei, A jednak Peggy miała nadzieję. O tak, to na pewno — wciąż trzymała się jej rozpaczliwie, bo nawet wiedząc, co czeka na ścieżkach życia, nadal dostrzegała wizje pewnych dni, godzin, ulotnych chwil radości tak wielkiej, że warto było cierpieć, by tam dotrzeć.
