
Tego samego wieczoru Lacey przejechała czterdzieści kilometrów do Wyckoff w stanie New Jersey, gdzie mieszkała Kit, jej siostra, i matka. Ostatni raz widziała się z nimi na początku sierpnia, przed wyjazdem na wakacje do Hamptons. Kit i jej mąż Jay mieli domek letniskowy w Nantucket i zawsze namawiali Lacey, żeby spędzała wakacje u nich. Przejeżdżając przez most Waszyngtona, Lacey przygotowywała się na wymówki, jakimi ją powitają.
– Z nami spędziłaś tylko trzy dni – wypomni jej szwagier. – Co takiego jest w East Hampton, czego nie ma w Nantucket?
Przede wszystkim, nie ma tam ciebie – odpowiedziała mu w myślach Lacey, uśmiechając się lekko. Szwagier Lacey, Jay Taylor, właściciel nieźle prosperującej firmy zaopatrującej restauracje, nie należał do grona jej ulubieńców, ale – nie wolno o tym zapominać – Kit ma na punkcie męża bzika i udało im się spłodzić trójkę udanych dzieci, więc Lacey nie ma wielkich powodów do narzekań. Gdyby tylko Jay nie był tak cholernie nadęty – pomyślała. – Niektóre twierdzenia wypowiada takim tonem, jakby cytował bulle papieskie.
Skręcając w kierunku wjazdu na autostradę numer 4, uświadomiła sobie, jak bardzo się stęskniła za pozostałymi członkami rodziny: za matką, za Kit i za dziećmi – dwunastoletnim Toddem, dziesięcioletnim Andym i swoją ulubienicą, nieśmiałą, czteroletnią Bonnie. Myśląc o siostrzenicy, Lacey zdała sobie sprawę, że przez cały dzień nie potrafiła zapomnieć o biednej Izabelli Waring i o tym, czego się od niej dowiedziała. Ból matki był szczery i ogromny. Nalegała, żeby Lacey wypiła z nią kawę. Przez cały czas mówiła o swojej córce.
– Po rozwodzie przeprowadziłam się do Cleveland. Tam się wychowałam. Heather miała wtedy pięć lat. Od tego czasu ciągle podróżowała do ojca i z powrotem. Wszystko się dobrze ułożyło. Powtórnie wyszłam za mąż. Wilhelm Waring był ode mnie znacznie starszy, ale był dobrym człowiekiem. Odszedł trzy lata temu. Miałam nadzieję, że Heather znajdzie sobie przyzwoitego mężczyznę i urodzi dzieci, ale ona najpierw chciała zrobić karierę. Chociaż niedługo przed jej śmiercią odniosłam wrażenie, że z kimś się spotykała. Może się myliłam, ale wydawało mi się, że słyszę to w jej głosie. – Potem spytała z macierzyńską troską: – A pani, Lacey? Czy w pani życiu jest ktoś wyjątkowy?
