Słysząc to pytanie, Lacey uśmiechnęła się pod nosem. Izabella tego nie zauważyła.

Od dnia moich trzydziestych urodzin – myślała Lacey – stałam się bardzo świadoma upływu czasu. Starzeję się. Uwielbiam swoją pracę, podoba mi się moje mieszkanie, kocham rodzinę i przyjaciół. Prowadzę przyjemne życie. Nie mam powodów do narzekań. Tak, kiedy nadejdzie właściwa chwila, stanie się to, co stać się musi.

Drzwi otworzyła jej matka.

– Kit jest w kuchni. Jay pojechał po dzieci – powiedziała, przywitawszy się z córką. – Jest jednak ktoś, kogo chcę ci przedstawić.

Lacey była zdziwiona i przejęta widokiem nieznajomego mężczyzny, sączącego drinka przy wielkim kominku w dużym pokoju. Matka zarumieniła się. Mężczyzna nazywał się Alex Carbine. Matka Lacey wyjaśniła, że poznała go przed laty i teraz spotkała ponownie, dzięki Jayowi, który zaopatruje nowo otwartą restaurację Aleksa, na ulicy Czterdziestej Szóstej Zachodniej.

Ściskając jego rękę, Lacey przyglądała mu się z uwagą. Ma koło sześćdziesiątki – myślała. – Jest w tym samym wieku, co mama. Wygląda całkiem nieźle. Mama jest rozkojarzona. Co to może znaczyć?

Korzystając z pierwszej sposobnej chwili, Lacey wyszła do kuchni, w której Kit przygotowywała sałatkę.

– Jak długo to trwa? – spytała siostrę.

Kit się uśmiechnęła. Jasne włosy miała spięte na karku i wyglądała jak dziewczyna z reklamy telewizyjnej.

– Zaczęło się mniej więcej miesiąc temu. To miły człowiek. Jay przyprowadził go na obiad. Mama akurat była u nas. Alex jest wdowcem. Zawsze pracował w gastronomii, ale dopiero niedawno otworzył własny lokal. Byliśmy tam. Wnętrze jest ładne.



13 из 222