
Sabrina była kobietą, jakiej Kardal nigdy by sobie nie wybrał. Nie była wychowana w tradycji pustyni. Nie była ani uległa, ani usłużna, nie okazywała mężczyznom szacunku i była wymagająca. Bystry umysł pozwalał jej posługiwać się dowcipem i słowami jak bronią. Nie było wątpliwości, że lata spędzone na Zachodzie zepsuły ją i zdemoralizowały. Była rozpuszczona. Zachowywała się lekceważąco i miała swoje zdanie, przy którym się upierała. Nawet jeżeli wydawała mu się intrygująca, to i tak by jej sobie nie wybrał. Niestety zdecydowano za niego w dniu jego urodzin.
Dziwne jednak, że Sabrina nic o nim nie wiedziała. Czy nikt jej nie powiedział? A może po prostu nie słuchała? Najpewniej to drugie… Uśmiechnął się do siebie. Przecież ona z zasady nie słyszała tego, czego słyszeć nie chciała. Cóż, oduczy ją tego skandalicznego przyzwyczajenia.
Już wiedział, jakim wyzwaniem będzie dla niego ta kobieta, ale w końcu i tak ją pokona. Przecież jest mężczyzną. Cóż mogła zdziałać przeciwko jego sile? Stanie się łagodna i uległa, odnajdzie właściwe dla siebie miejsce, a kiedyś to doceni. Tak z całą pewnością będzie. Najbardziej jednak był ciekaw, jak zareaguje ta popędliwa i skora do gniewu kobieta, gdy dowie się, że to on jest owym mężczyzną, z którym została zaręczona.
ROZDZIAŁ 3
Chciała udowodnić, że jest niezależną kobietą, a jednak po jakimś czasie zaczęła podrzemywać wsparta na Kardalu. Przełożył wodze do przodu, a Sabrina oparła ręce na jego ramionach. I było to dziwnie intymne doznanie. I całkiem nowe. Cóż, nigdy dotąd nie była porwana…
– Często porywasz niewinne kobiety?
Roześmiał się.
– Można o tobie powiedzieć wiele rzeczy, księżniczko, ale na pewno nie to, że jesteś niewinna.
Och, jak bardzo się mylił! Nie był to jednak ani czas, ani miejsce na takie rozmowy.
Nagle potknął się koń. Sabrina niechybnie spadłaby na ziemię, gdyby Kardal jej nie przytrzymał, mocno obejmując w pasie.
