
Nie, on jej nie uwiedzie. On ją zgwałci.
Sabrina mogła tylko przeklinać Kardala i swoją głupotę, która kazała jej samotnie wyruszyć na pustynię, przez co z niezależnej księżniczki i naukowca przemieniła się w niewolnicę, która zaraz stanie się erotyczną igraszką Księcia Złodziei. Dla Kardala była bowiem kobietą upadłą, a więc istotą pozbawioną wszelkich praw, z którą można zrobić wszystko.
Lecz czeka go niespodzianka. Kardal spodziewa się ladacznicy, a dostanie dziewicę. Uśmiechnęła się ponuro. W tym świecie prawo było bezwzględne. Za gwałt na dziewicy była tylko jedna kara: śmierć. Sabrina zostanie więc pomszczona. Jednak marna to satysfakcja. Stokroć bardziej wolałaby znaleźć sposób, by uniknąć tej strasznej, okrutnej i perwersyjnej sytuacji.
Podeszła do okna. Robiło się późno i ludzie opuszczali już targowisko, spiesząc do domów. Tak bardzo chciałaby zrobić to samo… Gdy odwróciła się, usłyszała nagle:
– Nie ruszaj się. Chcę ci się przyjrzeć.
Kardal stał tuż przy drzwiach. Wszedł cicho jak duch. Była wściekła, że tak się skradał. Oczywiście też się odświeżył, był ogolony, włosy miał jeszcze wilgotne. Przebrał się w czyste luźne spodnie i lnianą koszulę. Serce Sabriny waliło jak młot. Ogarniała ją panika, ale nie zamierzała uderzać w pokorne tony.
Pomyślała też, zupełnie bez sensu, że Kardal, choć łajdak, porywacz i gwałciciel niewinnych kobiet, jest nad wyraz przystojny. „Zło chadza w nadobnej postaci", mówiło stare porzekadło.
Nie patrzyła mu w oczy, by nie poznać jego myśli i nie zdradzić swoich, w ogóle umknęła wzrokiem, on zaś patrzył na nią wprost bezwstydnie, odrzucając wszelkie pozory kultury. Taksował ją, jakby była kobyłą na sprzedaż, obchodził ze wszystkich stron, oceniał każdy szczegół.
A ona była niemal naga, wydana na brutalną siłę tego mężczyzny. Wychowana w liberalnym świecie kobieta, mądra, wykształcona i mająca poczucie godności, nagle została zredukowana do roli seksualnego gadżetu. W każdym razie próbował uczynić to Kardal.
