
– Może wszyscy panowie. Niewolnicy niekoniecznie.
Zastanowił się nad jej słowami, po czym puścił ją.
– Trafna uwaga. Potrzebujesz niewolniczej edukacji. A więc po pierwsze zapamiętaj sobie, że pod żadnym pozorem i w jakiejkolwiek formie nie wolno ci na mnie napadać.
Zręcznie ześlizgnęła się z łóżka i wstała. Kardal po chwili też wstał.
– Wolałabym najpierw przedyskutować tę część o nieposłuszeństwie.
– Nieważne, czego ty chcesz. To druga zasada, A teraz żądam, abyś mnie obsłużyła. Przyda ci się lekcja niewolniczej uległości.
– Wątpię – odparła, krzyżując ręce na piersi. Kardal pociągnął za zwisający z sufitu sznur.
– Mam ochotę się wykąpać.
Sabrina zamrugała.
– I to, że weźmiesz kąpiel, ma mnie nauczyć uległości? Ciekawe, w jaki sposób? Chyba nie chcesz mnie zmusić, bym piła wodę, którą zabrudzisz?
– Ależ skądże! Zamierzam cię zmusić, żebyś mnie umyła.
Sabrina zbladła.
– Nie mówisz tego poważnie…
– Jak najbardziej poważnie.
Była wstrząśnięta. Czyżby? – pomyślał. To tylko gra. Udaje niewiniątko, a przecież… Spojrzał na jej krągłe piersi, na biodra i na długie, osłonięte tylko przejrzystym tiulem nogi. Był przekonany, że żadna kobieta, a już szczególnie tak piękna kobieta, wychowując się w Stanach Zjednoczonych, i to w rozpustnej Kalifornii, nie mogła pozostać niewinna. Myślała, że zdoła go oszukać. W porządku, pozwoli jej odgrywać to przedstawienie tak długo, jak długo będzie to zgodne z jego planami.
Rozległo się pukanie do drzwi.
Sabrina powtarzała sobie, że to się nie dzieje naprawdę. To niemożliwe, żeby miała na sobie ubranie, w którym wyglądała jak przebrana za sułtańską nałożnicę prostytutka i żeby Kardal domagał się, by go wykąpała. I w ogóle cała ta historia z niewolnicą… Dlaczego był taki okrutny i perwersyjny? Co działo się w jego duszy? Czyżby był zboczeńcem, sadystą lubującym się w dręczeniu innych? Nie, to musi być sen…
