
– Wcale mi na nim nie zależy. Nigdy mi nie zależało.
– Oczywiście, że ci zależy. – Wytrzymała jego wściekłe spojrzenie. – Dlatego tak cię to złości. Bez względu na to, co będziesz sobie mówił, Givon jest twoim ojcem.
Wciąż mierzył ją złym wzrokiem, lecz jego furia malała.
– Jesteś inna, niż sobie wyobrażałem.
Sabrina lekko uśmiechnęła się.
– Wiem, za kogo mnie uważałeś, trudno więc uznać to za komplement.
– A jednak to miał być komplement. – Musnął palcami jej policzek. – Tyle rzeczy muszę przemyśleć. Twoje rady są mądre. Nie chcę z nich rezygnować tylko dlatego, że jesteś kobietą.
– Dziękuję. – Wiedziała, że w ustach Kardala, nieodrodnego syna pustyni, był to wielki komplement, choć Sabrina miała na ten temat całkiem inne zdanie.
To prawda, złościł ją swoimi poglądami i postępowaniem, zarazem jednak, o zgrozo, wcale nie chciała, by choćby odrobinę się zmienił…
ROZDZIAŁ 8
Rankiem następnego dnia Kardal ledwie rozpoczął pracę w swoim biurze, gdy Bilal, jego asystent, powiadomił go, że księżna Cala czeka w pokoju obok. Kardal pierwszy raz w życiu nie miał ochoty na spotkanie z matką, ale oczywiście nie mógł jej zignorować.
Po chwili Cala weszła do gabinetu i usiadła na krześle z drugiej strony biurka Kardala.
– Nie byłam pewna, czy mnie przyjmiesz, bo wczoraj wieczorem trochę się zirytowałeś…
– Zirytowałem się?
– Moje słowa wyraźnie cię zdenerwowały.
– Zdenerwowały?
– Masz zamiar powtarzać każde moje słowo?
– Nie… – Jak miał jej wytłumaczyć, co czuł? I czy matka sama nie powinna tego rozumieć?
– Sabrina jest bardzo miła. Spodobała mi się.
– Co? – Kardal był zaskoczony nagłą zmiana tematu. – Tak, też pozytywnie mnie zaskoczyła, chociaż opisując ją, użyłbym innych słów.
