Co za głupie pytanie! Oczywiście, że będzie miał kłopoty. Ojciec jej nie kochał, ale wysoko cenił honor rodu i takiej hańby nie popuści.

Ale czy naprawdę chciała, żeby Kardal został ukarany? Jak się wtedy potoczą losy projektu połączonych sił powietrznych? Czy fakt, że została porwana, wszystko zniweczy? A jeśli jej ojciec naprawdę przybędzie do Miasta Złodziei, żeby ją ratować? Czy jest gotowa, by…

– Sabrina?

– Tak, ojcze, to ja. Jestem…

– Wiem, gdzie jesteś od chwili, kiedy tam przybyłaś. Co prawda miałem nadzieję, że wszystko ułoży się inaczej, ale nie jestem zaskoczony, że Kardal tak szybko chce się ciebie pozbyć. – Król westchnął ciężko. – Sama widzisz, że nikt cię nie potrzebuje i że nie ma z ciebie żadnego pożytku. Nie chcę cię z powrotem w pałacu. Zostaniesz w Mieście Złodziei, może wreszcie czegoś się nauczysz.

Połączenie zostało przerwane. Sabrina ciężko opadła na łóżko. Czuła się tak strasznie upokorzona. Nawet ojciec nie interesował się jej losem. Co prawda to całe porwanie było tylko jakąś grą Kardala, ale co by było, gdyby ją źle traktował? Gdyby zrobił jej krzywdę? Lecz ojciec nawet się nie spytał, jak jego córka się czuje. Wcale go to nie obchodziło. Nigdy mu na niej nie zależało. Co z tego, że wiedziała o tym od zawsze? Wcale przez to mniej nie bolało. Jest sama na tym świecie, nikt jej nie kocha. Nawet ojciec, nawet matka. Rozpłakała się bezradnie.

Nagle coś ciepłego musnęło jej policzek, a materac ugiął się pod jakimś ciężarem. To Kardal siedział na krawędzi jej łóżka.

– Co się dzieje? – zapytał łagodnie.

Próbowała odpowiedzieć, lecz jeszcze bardziej się rozpłakała. Kardal nie złościł się ani jej nie strofował, tylko objął Sabrinę i mocno ją przytulił.

– Wszystko będzie dobrze…

A ona bardzo pragnęła, by jego słowa się sprawdziły.



84 из 162